TERAZ KORA
MAGAZYN 1996 


Mariusz Grzegórzek został niekwestionowanym zwycięzcę ostatniego Yach Film Festiwal. Teledysk do piosenki Maanamu "Po prostu bądź" w Jego reżyserii został wybrany na teledysk roku i pięciolecia zdobył też Nagrodę Publiczności 

Niesamowita scenografia. Wchodząc do olbrzymiej hali zdjęciowej w Łódzkim Centrum Filmowym, wkraczamy w inny świat. Na środku olbrzymi basen z wodą. Tuż nad powierzchnią płoną świece. Zadymienie, zmiękcza światło reflektorów. W głębi schody prowadzące z wody na katafalk. Dokoła czarna folia sięgająca niemal sufitu. Migocze czarna woda. Kora - czarna łabędzica - niewolnica miłości, 

- Lubię teledyski - mówi Mariusz Grzegórzek. - Ale polskie clipy w 90 proc. są beznadziejne. Opierają się na zasadzie "koń, jaki jest każdy widzi". Zdarzają się cudowne teledyski. najczęściej zachodnich grup i zachodnich twórców. Być sztuką to podstawowy obowiązek teledysków. 

Mówią, ze miłość mieszka w niebie 

Teraz powstaje ostatni clip promujący nową płytę "Łóżko". Podobnie jak do całej serii i tym razem do utworu "Mówią, że miłość mieszka w niebie" scenografię zaprojektował Wojciech Żogała równie, nagrodzony w Sopocie za scenografię do teledysku ''Po to jesteś na świecie". 

Próby. Kamera na potężnym wysięgniku. Scenograf w długich, gumowych butach łowi stearynę. Staje na pozycji. Jolanta Dylewska -autorka zdjęć - projektuje ruch kamery. Żogała markując ruchy Kory podchodzi z głębi, z lewej do prawej. Niesie gromnicę, od której odpala świece na olbrzymim świeczniku na pierwszym planie. Kamera porusza się z góry i wzdłuż krótkiego boku basenu. Kilka prób, kombinacje ze światłem. Wreszcie jazda zostaje ułożona. Wszystko gra. Teraz Kora. Dotąd siedziała obok reżysera i dyskutowała o współczesnych teldyskach. Dzieło ma sens i jest sztuką, jeśli wywołuje "wibracje" u odbiorcy. Swój wywód kończy na czystej formie Witkacego. Teraz Kora. 

Ale bez bólu to by nie było życia 

Spojrzała na plan: - Nie mogę iść z lewej do prawej bo mam zły prawy profil. Będę się potem strasznie denerwować. 

- O.K. Koreczko. Przestawiamy. - decyduje reżyser. Po 15 minutach wszystko jest znów gotowe. Teraz Kora. W długiej sukni wchodzi boso do zimnej wody głębokiej do pól łydki. W posrebrzonych włosach poutykane czarne pióra. Idzie z lewym profilem wśród blasku świec od prawej do lewej. Pan Durek oświetlacz z reflektorem na ramieniu wchodzi w butach do wody. Żeby "dopalić" twarz Kory musi być blisko niej. Pan Darek robi to dla pani Joli siedzącej za kamerą. 

Zdjęcia do teledysku Grzegorzka powstają w ciszy. Dopiero później reżyser montuje całość "pod muzykę". Przygotowanie do ujęcia. Reżyser do technicznych: - Panowie, w z tą folią?! Folia chodzi! Folia chodzi! 

Daj niebu to, czego niebo nie ma 

Grzegorzek: - Nie interesują mnie takie teledyski, te przychodzi baba do lekarza, a lekarz tez baba. Obraz musi być uzupełnieniem muzyki, być jej partnerem. Jeśli muzyka, która jest najbardziej abstrakcyjną ze sztuk, twarzy jakiś nastrój, to trzeba znaleźć taki obraz świata i bohaterów taki rytm, który będzie rodzajem poetyckiej interpretacji tego, co się dzieje w muzyce. Trzeba dopasować świat do klimatu. To jest najtrudniejsze - główna idea, na którą się wpada na początku. 

Czarna folia porusza się "na wietrze", stanowiąc migoczące tło. Reżyser: Uwaga ujecię! Energia! Energia.' Energia! Koreczko, idziesz, idziesz, pięknie żywo gestykuluje, jakby zaklinał kamerę i całą halę zdjęciową. Ręce reżysera zataczają koła w powietrzu, Stop. - Coś pięknego krzyczy. Jest zadowolony z ujęcia. 

Dubel. Dzwoni telefon komórkowy Kory. Co jakiś czas odbiera go. stojąc w wodzie. Pani operator korzysta z przerwy i siedząc na wysięgniku, poprawia makijaż. 

Teraz cię kocham, możesz mnie rozbierać 

Teraz kolej na łabędzie. Dotąd siedziały w sąsiedniej hali ze zwijanymi łapami i kuprami w workach. Gwiazda filmową u boku Kory ma zostać także waż. Na razie leży gdzieś ukryty i "zabezpieczony". Zwierzęta przywieziono z ZOO. To ich debiut filmowy. Opiekun bał się, żeby łabędzie nie oszalały, ale okazuje się, że wystarczy trochę wody i są szczęśliwe. Trzeba byłoby tylko usunąć płonące świece. 

Grzegorzek: ~ Zwierzęta, woda, ogień - to nie są symbole w takim znaczeniu, jak na przykład podkowa jest symbolem szczęścia. One raczej nasuwają luźne skojarzenia. Nie oznacza niczego konkretnego. Oczywiście korzystam z klisz funkcjonujących w kulturze,ale raczej bawię się nimi. Tu są klisze gorycko-romantyczno- parafelickie. Tak kojarzy mi się romantyczna miłość, cierpienie w miłości. 

Inne ujęcie. Jazda na wprost, prostopadle do 'krótkiego boku basenu. Z góry w dół, coraz bliżej Kory aż do samej twarzy. Kora siedzi na krześle w wodzie. Reżyser sprawdza ruch kamery - widzi na monitorze jaki będzie obraz: - Coś pięknego! woła: Jest dobrze. Próba. Łabędzic mąją się rozproszyć w tle. Nie chcą "za cholerę". Pływają tylko "w kupie". Opiekun nagania je przed kamerę. Wreszcie ujęcie. Energia, energia itd. Stop 

Już się nie boję, oczy zamykam 

Podejście Kory do kamery: - Koreczko idziesz, kochasz go, idziesz do niego, pragniesz go - reżyser usilnie tworzy atmosferę ujęcia.

- Mów mi tak, mów - wola Kora - tak mam pełno wody w butach. 

Grzegorzek: - Jest niewolnica miłości -uśpiona wskutek braku miłości i tego, że została odrzucona. Nagle nad jej trumną zawibrowała jakaś metafizyczna energia i wszystko ożyło, świece zapłonęły katafalk sam się otworzył, łabędzie przypłynęły, ona wstała i wędruje w poszukiwaniu miłości. Koniec. 

Bogdan Sobieszek 

 
  

powrót