Super Express, 1 lipca 2005


KORA
Ma 54 lata. Wokalistka i autorka tekstów w Maanamie, debiutowała w 1975r. Z grupą Maanam wydała 12 studyjnych albumów. Ma dwóch synów: Mateusza (z byłym mężem i liderem Maanamu, Markiem Jackowskim) i Szymona (ze związku z obecnym partnerem, Kamilem Sipowiczem). Właśnie ukazał się 15 płytowy box "Simple Story", z wszystkimi studyjnymi albumami grupy.

od ALKOHOLU do ŻYCIA

ALKOHOL
Unikam, jeśli piję, to tylko wino. To nie mój drag - mógłby dla mnie nie istnieć.

BÓG
Myślę o Nim jako o naturze, cudzie stwarzania i przeobrażających się porach roku. Żartuję, że jestem szamanką. Przedwczoraj czarowałam pogodę i ...wyczarowałam. Chciałam urządzić w ogrodzie przyjęcie, ale cały dzień padał deszcz. Na skutek moich zaklęć przestał (śmiech).

CZAS
Nie boję się upływu czasu - nie myślę o swoim wieku. Nie żałuję, że jako 48-latka wzięłam udział w sesji dla "Playboya". Ciekawi mnie każdy kolejny dzień, nie mam więc stresu, który wynika ze starzenia się.

DOBRE DUCHY
Mam ich wiele. Przede wszystkim moją rodzinę - Kamila Sipowicza, Marka Jackowskiego, Mateusza Labudę i cały Maanam. Należą do niej przede wszystkim moi synowie i siostra, których kocham bezgranicznie i będę kochała, póki będę żyć.

INTERES
Się kręci! Zdobyliśmy niezależność na początku lat 90., kiedy razem z Kamilem założyliśmy firmę, która wydaje płyty Maanamu. Dzięki temu nie odczuwam presji artystycznej i finansowej ze strony żadnej korporacji. Doceniam wolność finansową, tym bardziej że pamiętam stawki koncertowe z lat 80. - grając po dwa koncerty dziennie, zarabialiśmy tylko na bieżące potrzeby. Portierzy nie mogli się nadziwić, kiedy podjeżdżałam pod hotel używanym "maluchem"!
Mój dzisiejszy stan posiadania to dom z ogrodem na warszawskich Bielanach i samochód.

KAMIL SIPOWICZ
Jesteśmy ze sobą od 30 lat. Żyjemy w związku, który nie jest wolny od napięć, ale jedno bez drugiego nie wyobraża sobie życia. Kamil jest częścią mnie - gdyby odszedł, umarłabym razem z nim.

LEKI
Kamil i ja jesteśmy z natury depresyjni. W bardzo ciężkich stanach pomagam sobie lekami antydepresyjnymi. W lżejszych przypadkach pomaga joga, która harmonizuje duszę z ciałem. Joga jest najważniejszą rzeczą, którą stosuję od ponad trzech lat. Nic lepszego człowiek dla człowieka nie wymyślił!

MAREK JACKOWSKI
Nasze małżeństwo rozpadło się ponad 20 lat temu. Rozstaliśmy się, bo choć tworzyliśmy idealnie dobraną parę pod względem artystycznym, w codziennym życiu często nie mogliśmy znaleźć wspólnego języka. Mój stosunek do niego zmieniał się przez wiele lat. Znam go dłużej od Kamila, mamy syna, współpracujemy - a ponieważ stawiam pracę na pierwszym miejscu, Marek nie opuszcza mojego serca i umysłu. Kiedy w latach 90. zdecydował się nagrać solowy album, zaśpiewałam w chórkach.

NARKOTYKI
Oprócz heroiny - próbowałam prawie wszystkich rodzajów naturalnych narkotyków. Wszystkie powinny być zakazane do momentu osiągnięcia pełnoletności, bo uważam, że osoba dorosła ma prawo wyboru.
Czasem sięgam po papierosa z trawką, bo palenie jest fantastyczne - to mistyczne przeżycie. Osobnym problemem jest dostęp dzieci do narkotyków w szkołach. Środki odurzające uniemożliwiają przyswajanie wiedzy, kontakt z otoczeniem... Może po nie sięgać tylko osoba pełnolenia, która sama jest sobie żeglarzem i okrętem.

ODLOT
Moja dwuletnia depresja między 1986 a 1988 rokiem. Każdego dnia, codziennie, minuta po minucie byłam sekundę od śmierci - jestem człowiekiem, któremu bardzo łatwo jest na własne życie rzucić się z nożem.

POLSKA
Jestem wielką patriotką. Kocham ten kraj za jego piękno, język i kulturę, którą podczas podróży z Kamilem nieustannie odkrywamy. W latach 80. obiecano nam karierę pod warunkiem, ze wyemigrujemy na Zachód. Nie zgodziliśmy się.

RODZINA
Moi synowie. Mateusz jest świetnym grafikiem komputerowym - odpowiada za projekty graficzne niektórych płyt Maanamu. Szymon to plastyczny i muzyczny wizjoner - w tym roku ukaże się jego debiutancki album. Ma 29 lat, ale wciąż wygląda jak dzieciak. Mateusz na cudowną nareczoną, Szymon, ktry zawsze wcześniej miał wiele dziewczyn - pozostaje kawalerem. To wrażliwi mężczyźni, którzy wierzą w prawdziwe uczucia.
Najmłodszym członkiem mojej rodziny jest Ramona, suczka rasy bolończyk. Mam ją dzięki Kamilowi, który znalazł w Internecie adres hodowli pod Łodzią. Oszalałam na jej punkcie. Zabieram ją na koncerty i w podróże, z czego na początku śmiał się Kamil. Dziś sam zwariował na jej punkcie. To nasze wspólne dziecko.

TESTAMENT
Kilka lat temu bawiłam się z Kamilem w wymyślanie wciąż nowych testamentów - oczywiście bez konsekwencji prawnych. Tak naprawdę nie muszę ich jednak pisać - choć nie mamy prawnej wspólnoty majątkowej, wszystko dzielimy na pół. Nie jestem materialistką, i choć nie jestem świętym Franciszkiem, bo nie przeżyłam objawienia, rozdaję bliskim rzeczy, które nie są mi potrzebne, a im mogą się przydać. Proszę się rozejrzeć (rozmawiamy w atelier piosenkarki, które wypełniają antyczne meble i telewizor - przyp. KG): wszystko, co tu stoi, już wkrótce powędruje do ludzi.

WARSZAWA CZY KRAKÓW
Moje serce jest podzielone. Nigdy nie tęsknię jednak za Warszawą tak, jak za Krakowem. Kiedyś po kłótni z Kamilem potrafiłam wsiąść w samochód i w samym środku nocy jechać do Krakowa, gdzie miałam mieszkanie. Sprzedałam je kilka lat temu, aby kupić dom w Warszawie. To z kolei miasto, które podało mi dłoń w najtrudniejszym momencie mojego życia. W pierwszej połowie lat 70., gdy była z Markiem i mieliśmy 1,5 rocznego syna, właściciel mieszkania, które wynajmowaliśmy w Krakowie, wymówił je nam z dnia na dzień. I, proszę mi wierzyć, żaden z przyjaciół nie przyszedł nam z pomocą. Nikt w tym katolickim mieście tysiąca kościołów nie podał nam ręki.

ŻYCIE
Największe wyzwanie. To wartość, którą najłatwiej docenić np. w Indiach czy Meksyku, gdzie panuje ogromna bieda. Mimo to ludzie potrafią się cudownie bawić. Choć mieszkają w lepiankach i nie mają co do garnka włożyć - cenią życie dla samego życia. Bo nie ma nic piękniejszego od życia - to cud, i zdarza się tylko raz, choć wierzę w reinkarnację. Pewne zdarzenia z mojego życia świadczą o tym, że nie żyję po raz pierwzy. Kilka lat temu z przyjacółką postanowiłyśmy pobawić się wirującym stolikiem. Powiedział mi, że byłam mnichem francuskim spalonym na stosie. Coś w tym jest, ponieważ często przez sen mówię po francusku, choć nigdy się go nie uczyłam!



Alfabet spisał Kamil Grygorowicz

 
  

powrót