SŁOŃCE JEST OKIEM BOGA
Fascynacje, 1994 


Slońce jest okiem Boga a noc jego tchnieniem, przemoc ludzkie serca ma, tak mówią kamienie. Przemoc ludzkie serce ma gwałt przychodzi od człowieka, pogarda ma człowieka twarz spisek nosi ludzki płaszcz. 

To fragment jednej z piękniejszych ballad na ostatniej płycie. Z czego wypływa tak surowy osąd ludzi? Wszak, jak mawiał Albert Camus, w człowieku mimo wszystko więcej zasługuje na podziw niż na pogardę? 

Patrząc na to bardzo globalnie, z punktu widzenia historii, na pewno tak. Co innego codzienność. Trudno przejść przez dzień, nie ocierając się o niekompetencję, kłamstwo, przemoc czy choćby chęć łatwego zycia kosztem innych. 

Czy rzeczywiście jest aż tak źle? 

Cała nadzeje pokładam w młodzieży. Jak obserwuje, młodzież się bardzo zmieniła, to znaczy dorosła do tych czasów. Łatwiej dostosowuje się do tego, co się dzieje. Młodzi są rzeczywiście inni i co najważniejsze pozbawieni kompleksów. 

I etosu... 

I etosu, ale maja pasje. A to jest z psychologicznego punktu widzenia chyba cenniejsze. Uczą się teraz zwłaszcza tego, że mogą liczyć wyłącznie na siebie. Wiedzą, że muszą się przede wszystkim kształcić, muszą się czegoś nauczyć- żeby później żyć. Są bardzo młodzi, ale wiedzą, że tylko w taki sposób mogą osiągnąć coś w życiu. Bo człowiek musi się zmierzyć najpierw sam ze sobą, a dopiero gdy okaże się, że użył wszytskich swych możliwości i rzeczywiście nie daje rady, wtedy dopiero społeczeństwo może mu poóc. Nigdy odwrotnie. Wszyscy powinniśmy pracować nad tym, aby obserwowana od dziesięcioleci niekompetencja, połączona z rozszczeniowym stosunkiem do świata, czego ludzie byli nauczeni odeszłą bezpowrotnie do historii. 

Róża to kwiat symboliczny. Czego symbolem jest dla Pani? 

Róża jest symbolem miłości symbolem uniesienia, cierpienia, oczarowania, rozstania. Jest symbolem wojny, symbolem rany... To symbol bardzo drmatyczny. 

„Róża” to także tutuł ostatniej płyty MAANAMU, płyty bardzo odbiegającej od pozostałych, jeśli chodzi o nastroje, klimaty. Czy jest to chwilowe odejście od tradycyjnej linii MAANAMU- pewnego rodzaju flirt - czy też zmiana, która się już utrwali? I wreszcie jak doszło do powstania „Róży”? 

Nie nazwałabym tego flirtem. Nazwałabym to raczej kontynuacją tego, czego zapoczątkowaliśmy już w „ Derwiszu i Aniele”. Bo to też była płyta inna od pozostałych. Myśle, iż przyczyn zmiany należy upatrywać w tym, że żyjemy teraz w zupełnie innych czasach. Gdy nagrywalismy płytę „ Się ściemnia”- naszą ostatnią płyte przed rozpadem MAANAMU, żyliśmy jeszcze w bardzo mrocznych czasach. Pamiętam czysto ludzkie dramaty, których byłam świadkiem, bo rozgrywały się też wśród moich przyjaciół. Panowało powszechne przygnębienie, było po prostu ciemno i szaro. To był mroczny okres. A w takim okresie rodzą się mroczne pieśni. Dzieje się tak dlatego, że poeta, kompozytor, autor jeśli ma być wiarygodny, powinien być jakby odbiciem czasów, w którym zyje. Wszystkie płyty do „Się ściemnia: są bardzo dramatyczne, po prostu ciemne. Są odzwierciedleniem czasów, w których powstawały. Obrazu dopełnia także fakt, że rozpadł się MAANAM i że również w moim zyciu osobistym nastał mroczny okres. A potem nadszedł czas odnowy i my odnawialismy się razem z tym krajem. Tak naprawdę było! I zaczęło się dziac lepiej, było ciężko w sensie może czysto materialnym, ale te pierwsze wybory, Wałęsa, wielki entuzjazm spowodowały, że wszytsko nabrało innych barw. Powiało optymizmem. Wreszcie coś się stało. I my w tym okresie także zatesknilismy do siebie. Ja jeszcze wcześniej dostawałam mnóstwo propozycji występów solowych. W tym również bardzo kuszące prropozycje do Stanów, a muszę dodać, że nigdy wcześniej w USA nie byliśmy. Kuszono mnie, żebym pojechała sama i na miejscu dorobiła sobie zespół. Było to jednak nie do przyjęcia, jestem bowiem muzykiem, który pisze, który tworzy. Skontaktowałąm się więc z Markiem, potem Marek z zespołem i w ten sposób zaczelismy ponownie. To były własnie te rozstania i powroty. Zaczęliśmy po kilkuletniej przerwie od koncertów w Stanach, a dopiero pózniej przyjechaliśmy do Polski. Czyli jakby zupełnie odwrotna sytuacja. Weszliśmy do studia, nagraliśmy „Derwisza i Aniła”, nastepnie ruszyliśmy na trasę koncertową. Wszytsko zaczęło się cudownie normalizować i w kraju, i w moim zyciu. Tak powstała „Róża” 

Bardzo wiele tekstów pisze Pani sama. Co Pania głownie inspiruje do pisania? 

Inspirację czerpię z życia. Z moich przeżyć, przemyśleń i doznań. To są rzeczy bardzo trudne do zdefiniowania. 

Na ostaniej płycie pojawił się wiersz Wisławy Szymborskiej „ Nic dwa razy”. Jakich poetów Pani czytuje, do jakich Pani najchętniej wraca? 

Uwielbiam Leśmiana. To król poetów.Jest najlepszy na świecie. Cenie go bardziej niż Szekspira. Oprócz tego czytuje oczywiście Wisławę Szymborską, a z poetów zagranicznych- Oktavio Paza.Twórczość tych dwojga jest w pewnym sensie do siebie podobna: filozoficzna, a jednocześnie niezbyt trudna w odbiorze. Dotyka głebi spraw, z którymi każdy z nas na co dzień się styka, tylko niekażdy potrafi to tak pięknie słowami opisać. 

Napisałą Pani bardzo prawdziwe zdanie o miłości, że potrafi wywoływać wojny i kona z tęsknoty. Co chaiłaby pani dopowiedzieć na ten wciąż otwarty temat? Czym jest miłość? 

Jest solą życia. Mogę tak powiedzieć, gdyż w życiu przeszłam wszystko i biedę, i wielką radość życia bez pieniędzy, radość, którą czerpałąm dzięki swym przyjaciołom- myślę tu o czasach hippisowskich. A potem nadszedł dzień, kiedy zaczęłąm pracować i odnosić sukcesy. Przyszło to wszystko błyskawicznie. Później znów nastąpił trudny okres w moim życiu, o którym już mówiłam. Mogę powiedzieć jedno: że gdy odnosiłam wielkie sukcesy, ale byłam nieszczęśliwa jako kobieta- z różnych powodów, najczęściej z włąsnej winy- przyszedł taki moment, kiedy nie starczy mi już ani sława, ani pieniądze, ani sukces. Żyłam w wielkiej depresji, bliska załamania. Dlatego pewne jest jedno: jeżeli człowiek jest szczęśliwyw miłości, nie musi odnosić sukcesów.To jest taka prawidłowość. Jeśli odnosi sukcesy i jest szczęśliwy, to jest w ogóle genialnie. Natomiast jeżeli ma sukcesy, a przy tym pragnie miłości, lecz jej nie znajduje, to jest nieszczęśliwy. 

Dziekuje za rozmowę 

Rozmawiał Robert Ignaszak 

 
  

powrót