POPRZECZKA O MILIMETR WYŻEJ
Magazyn Kulturalny Ruda Śląska 2001 r. 

"Hotel Nirwana" to bodaj najbardziej eksperymentalna płyta Maanamu od "Sie Ściemnia". 

KORA: (śmiech) Zgadzam się. Taki był nasz cel. 

Zespoły o długim stażu estradowym raczej starają się trzymać sprawdzonych patentów, tymczasem Maanam na nowe stulecie przygotował parę niespodzianek 

KORA: Kiedy zaczynaliśmy, kiedy nagrywaliśmy pierwszą płytę, to też ponoć byliśmy bardzo eksperymentalni. Więc chyba nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Chcieliśmy już zrobić to na poprzedniej płycie "Klucz", ale niestety różne okoliczności - przede wszystkim mój zły stan zdrowia - przystopowały nasze dobre chęci. 

Czy Marek Jackowski i Ryszard Olesiński nie protestowali przeciwko takiemu brzmieniu płyty. Gitary zostały jakby zepchnięte na drugi plan. 

KORA: Wydaje mi się, że solówki które Rysio zagrał na tej płycie są po prostu niezwykłe, nigdy takich nie zagrał do tej pory, więc myślę że nie ma powodu być niezadowolonym. Tym bardziej, że gramy te utwory na koncertach i naprawdę ma dużo pracy. Mało tego, tam nie ma jednej gitary, gitar jest multum, ponakładanych. Poza tym jeżeli chodzi o jakość: umówmy się, że nie ma być dużo - ma być dobrze. 

Po raz pierwszy na płycie Maanamu pojawiła się sekcja dęta (w utworze "Jeszcze jeden pocałunek" - przyp. red.) Zastanawialiśmy się nad aranżem i David Saucedo Valle (od kilku lat wspomaga grupę na instrumentach perkusyjnych) powiedział, że zna fantastycznego muzyka, sprowadził go do studia. Anton Caballo Hechavarria przyszedł ze swoimi współpracownikami. Zaaranżował, zrobił to świetnie. Zresztą w ogóle jest wspaniałym człowiekiem. 

Dość nietypowym utworem jest również "Mały człowieku". Tylko fortepian i wokal... 

KORA: Doszliśmy do wniosku, że ponieważ ma on tak nośny i piękny tekst nie sensu przesadzać z aranżacją. To jest takie małe przesłanie, piosenka do wysłuchania i zastanowienia się co poeta miał na myśli. 

"Mały człowieku co wciąż gdzieś latasz w ważnym pośpiechu i w tarapatach. Zwolnij, zapomnij, stań", to Pani recepta na nowe milenium? 

KORA: Współcześni ludzie mają bardzo dużo pracy, a bardzo mało czasu dla siebie. Są nieustannie popędzani, zestresowani, tak że nawet nie mają sił żeby spać. Nie mówiąc o jakichkolwiek innych rozrywkach, nawet tych które służą nie tylko wyłącznie zabawie. Przecież wszyscy rozwijamy się korzystając z twórczej pracy innych: pisarzy, poetów, muzyków, filmowców, reżyserów teatralnych. Po to są na tym świecie tacy wspaniali ludzie i naprawdę trzeba mieć troszkę czasu, żeby się rozejrzeć wokół siebie ponieważ to sprawia że my się rozwijamy intelektualnie i duchowo. 

Pytanie czy dzisiejszy człowiek potrzebuje jeszcze wartościowej sztuki. Zalew szmiry, tandety zdaje się temu przeczyć. Weźmy chociażby ostatni przebój "Big Brother". 

KORA: My jesteśmy w okresie transformacji, zachłyśnięcia się wszystkim tym czego ludziom brakowało po wojnie, przez kilkadziesiąć lat. Myślę, że przyjdzie taki moment w którym ludzie odkryją potrzebę skupienia się na czymś, co nie jest tandetną rozrywką. A telewizja? Cóż, to medium populistyczne. Ja bym się tym specjalnie nie przejmowała, dlatego że "Big Brother" przyszedł do nas z Holandii, a jednak nie można o Holendrach powiedzieć żeby to był głupi naród. 

Powracając do tekstów. Po płycie "Łóżko" w jednej z opiniotwórczych gazet ukazała się ostra recenzja, w której krytyk zarzucił Pani tekstom banalność. Jak reaguje Pani na tego typu głosy? 

KORA: Przede wszystkim piszę dla siebie. Po drugie: piszę dla ludzi, którzy lubią Maanam i czekają na każdą naszą płytę. I to jest przewodnia rzecz w tym co robię. Natomiast na pewno nie zastanawiam się czy krytykom będzie się to podobać, czy nie. 

Maanam przetrwał wiele mód i wciąż trzyma klasę, jest bardzo popularny. Pani recepta na tak długie utrzymywanie się na powierzchni. 

KORA: Uważam, że trzeba sobie cały czas stawiać wyżej poprzeczkę - nie mówię żeby o metr - ale wystarczy o milimetr. A następna sprawa: muzyka się broni, teksty się bronią, ja się bronię, broni się zespół. Przede wszystkim ludziom się to podoba, jest im to potrzebne. 

Daliście już ponad 4000 koncertów. Czy odczuwa Pani, że w grę zaczyna wkradać się rutyna, która jest chyba najgorszym wrogiem muzyków? 

KORA: Właśnie dzisiaj byłam w radiu, wszyscy określili że poziom który "na żywo" prezentuje grupa Maanam jest poziomem absolutnie niezwykłym, absolutnie unikatowym. Nasze podejście do koncertów jest bardzo unikatowe. Mamy bardzo poważny stosunek do swojego odbiorcy i do siebie samych zresztą też. 

Czy na koncertach promujących "Hotel Nirwana" skład zespołu znów zostanie poszerzony? 

KORA: Na pewno nie będzie z nami grała sekcja dęta. Co do reszty... Będą próby, zobaczymy co z nich wyniknie. Na razie czekamy na wiosnę, czekamy na to żeby zrobiło się ciepło. 

Rozmawiała: Robert Dłucik

 
 
  

powrót