O URODZIE CIAŁA I DUSZY
Claudia 1999 


Jakiś czas temu wystąpiła pani w niezwykle oszczędnych strojach w "Playboyu". Skąd ten pomysł? 

Redakcja mi zaproponowała. Ale, oczywiście, przyjemność pokazania się w ostrym negliżu nie była decydująca. Dziś wszystko jest na sprzedaż. O ile wiem. żadna z osób, które fotografowały się dla "Playboya", nie zrobiła tego tylko dla zabawy. 

Jak duże honorarium panią skusiło? 

Nawet podczas spotkań z moimi najbliższymi przyjaciółkami z Krakowa lekarkami, malarkami. psycholożkami -przestrzegam zasady, że nie ma rozmów o chorobach, o dzieciach, o teściowych i o pieniądzach. 

Jak te zdjęcia odebrali pani znajomi? 

Jedni dobrze, inni źle. Ważne, że ten numer "Playboya" sprzedał się doskonale. Wydawca był zadowolony, a mnie też było miło, że moje 48-letnie ciało spodobało się czytelnikom. 

Jestem zaskoczona, że tak otwarcie przyznaje się pani do wieku 

Datę moich urodzin można znaleźć w encyklopediach muzycznych. Ukrywanie czy odejmowanie sobie lat jest żenujące. Jak kobieta ma pięćdziesiątkę i wygląda na nią, a mówi, że ma 32- to wstyd. Ale jeśli się ma 62 lata, jak Tina Turner, a wygląda na 30 -to chwalą. 

A pani jest zadowolona ze swojego wyglądu? 

Kiedy moja siała waga zwiększa się choćby o kilogram nie akceptuję siebie. Zbędne kilogramy przeszkadzają mi bardzo. 

l wtedy zaczyna panu jakąś drakońską dietę? 

Po prostu więcej spaceruję, staram się dużo i regularnie gimnastykować. Specjalne diety nic są mi potrzebne, ponieważ od lat staram się żyć zdrowo, w zgodzie z rozktadem pór roku. Jem to, co dana pora niesie. I zatem jak najwięcej soków i owoców. Jesienią - owoce i dużo warzyw ze wszystkich stron świata. Zimą energetyczne, sycące kasze, ciepłe zupy i pożywne kiszonki. Sałatki i surówki zimą mi szkodzą! 

W pani jadłospisie nie ma miejsca na mięso? 

Chociaż nie jestem wegetarianką, staram się go unikać. Produkty. które obowuzują na moim stole jako niezbędny dodatek są z zupełnie innej bajki. To przede wszystkim glony, zielona herbata. ziarna zbóż, mleko sojowe i, oczywiście, najprzeróżniejsze zioła, z wiesiołkiem na czele. 

Poddaje się pani jakimś Specjalnym zabiegom upiększającym? 

Regularnie bywam u kosmetyczki i manikiurzystki, a w razie potrzeby także u fryzjera i dentysty. Sporadycznie korzystam też z usług masażystki. Codziennie wykonuję ćwiczenia rozciągające mięśnie i ścięgna. 

Myślałam, że zacznie pani opowiadać o cudownych maseczkach, kremach przeciw zmarszczkowych, zastrzykach z kolagenu i z botuliny... 

Z jadem kiełbasianym pod oczami chyba nigdy bym nie zasnęła. Co że tego, że to wygladza zmarszczki? Dla mnie. osoby, która dużo czyta i pisze, oczy to największy skarb, Moja recepta na to. żeby wyglądać nieźle, jest znacznie prostsza - trzeba umieć się zorganizować, nic żyć w pośpiechu... Mam przyjaciela, który pracuje w pewnym dużym przedsiębiorstwie. Codziennie wstaje o szóstej rano, gna do firmy i siedzi tam do późnej nocy. Ze wspaniałego faceta, kiedyś dobrego sportowca, nic już nie zostało. To jest strzęp człowieka. 

Sądzi pani, że zamieniłby swoją pracę na inną, spokojniejszą? 

Oczywiście nie. On się uzależnił od władzy i pieniędzy. To wciąga. Ale ja nie potrafiłabym tak żyć - zamknięta w czterech ścianach jakiegoś biura. Dla mnie najważniejsza jest przestrzeń. Czasami marzę o tym. żeby mieszkać gdzieś nad morzem, niedaleko plaży, i móc chodzić całymi dniami nago... Wprawdzie domku nad morzem jeszcze nie mam, ale kupiliśmy z Kamilem duża działkę nad jeziorem, którą wciąż powiększamy, by móc spacerować po własnej łące. Czy obawia się pani starości, niekorzystnych zmian w wyglądzie? Najbardziej ze wszystkiego boję się samotności. Przeżyłam już odejście w zaświaty wielu przyjaciół. Młodzi, piękni, genialni artyści, umierali z powodu nieuleczalnych chorób. Myślenie o śmierci jest wciąż obecne w moim życiu. Na szczęście, na razie jestem zdrowa i silna. Natomiast co do wyglądu, skłamałabym, mówiąc, że takie lęki są mi obce. Boję się nieuniknionych zmian na gorsze. Ale zawsze pocieszam się myślą, że duch jest tak samo ważny jak ciało, l oczywiście również to, co mamy w głowie. Dotyczy to także mężczyzn. Z kochającym mnie głupkiem nigdy bym się nie związała. Głupek nie jest mi do niczego potrzebny, nigdy nie był. Zawsze frapował mnie, intrygował i fascynował umysł drugiego człowieka 

Rozmawiała: Anna Baranowsk

 
  

powrót