ODDECH SZCZURA
1983 


Dlaczego interesuje panią oddech szczura? 

Kora: Na tej samej zasadzie jak wszystko. Szczury też oddychają, a że o tym nie mówimy? 

Jest w tym jednak próba szokowania publiczności. 

Kora: Nie, na tym mi nie zależy. To jest również opisywanie jakiejś rzeczywistości, na pewno mniej spotykanej 

Jak się ten tekst zaczyna? 

Kora: Co tak szczura, to sierść szczura [...] szczurze plemię, szczurze plemię. 

Myślę, że tylko ludzie bardzo sfrustrowani mogą kupować płyty z takimi tekstami. Ten piszczący oddech szczura, ile trzeba mieć w sobie złości, niechęci, do świata i ludzi, żeby odczuwać przyjemność słuchania o szczurzej sierści. Kiedyś zajmowała się pani buddyzmem Zen. Zen to kontemplacja, medytacja uspokojenie. 

Kora: To były dawne czasy "Zgryzu"i przyjaźni z Maćkiem Zembatym. Śpiewałam a w zasadzie robiłam wokalizy w jego programach. I Wschód fascynował mnie raczej w warstwie muzycznej, filozofia Zen na tyle, na ile w ogóle ciekawią mnie, wyciągają wielkie sprawy tego świata. Jestem chrześcijanką. Poza tym sądzę, że nie wszystko co najwspanialsze na świecie, przystaje do nas. 

Zen obiecuje bezpieczeństwo, ład i życie bez lęku. 

Kora: A nasza tradycja? Kultura? Jednak uważam, że stare jest dobre. Nowe o tyle, o ile dobudowuje się do fundamentów. 

Kiedy patrzę na publiczność Maanamu myślę jednak, że godzina medytacji dziennej byłaby tym młodym ludziom potrzebna. Pani publiczność jest szalenie agresywna. Gotowa bić i tratować. 

Kora: Ależ to nieprawda! Nikt na naszych koncertach nie łamie krzeseł i nie bije. Zresztą śpiewam i rzeczy łagodne. 

Wydaje jednak 300 złotych nie na lirykę 

Kora: Śpiewam z całą emocją, ale to nie jest agresja. Wydaje mi się nawet, że to co robi Maanam, jest pewnym sensie klasyczne. 

To nie ma nic wspólnego z punkową modą? 

Kora: Punków pokochałam, zanim się pojawili. 

Hipisi tez się do pani przyznają. Kora to pani hipisowski pseudonim. Tak? 

Kora: Byłam w ruchu hipi, to prawda. Interesują mnie po porostu wszystkie ruchy ludzi niezadowolonych. Ja jestem pierwszym albo drugim pokoleniem młodzieży niezadowolonej w naszym kraju. Dlatego utożsamiam się z nimi. I to jest moja publiczność. 

Co im pani chce mówić? Sama pani pisze teksty swoich piosenek. 

Kora: Chcę, żeby byli ze mną. Przychodzę do nich bo mam nadzieję, że zapomną o rzeczywistości. Daję im półtorej godziny teatru prawdziwego, rockowego. 

Czy "Żądza pieniądza" to nie jest śpiewanie, o rzeczywistości? 

Kora: Tak, to jest właściwe piosenka o żądzy władzy. Chcę przenieść publiczność w moją rzeczywistość, w świat mojej wyobraźni, niezrozumiałej często dla ludzi, którzy inaczej odczuwają niż ja. Czuję się na scenie silna i chciałabym dodać im trochę mojej siły. 

Co im pani chce jeszcze wyśpiewać? Jaka ma pani filozofię życia? 

Kora: Wiele się zmieniło od czasów kiedy łatwo mi było o tym mówić. 

To prawda, najłatwiej rozmawia się o tym w wieku licealnym. 

Kora: Myślę, że w tej chwili wszyscy dotknięci jesteśmy wielkim problemem odnalezienia siebie. Poszukujemy swojej tożsamości jak nigdy dotąd. Człowiek, który jest w zgodzie ze sobą, wie, kim jest i po co jest, staje się silny. Na pewno silniejszy od kogoś, kto jest pozbawiony tego przekonania. Łatwiej takiemu człowiekowi odnaleźć się nawet w najgorszej rzeczywistości. 

Przed koncertami rockowymi młodzież handluje kompotem, na koncercie są już przyćpani albo po wódce. A pani chce im mówić o poszukiwaniu autentyczności. O silnej osobowości. To nie ma sensu. 

Kora: To ma sens. Nic nie wiem o piciu wódki przed koncertem. Niektórzy rzeczywiście narkotyzują się, ale przecież wielu z nich chce wyjść z narkomanii wychodzi. Pisze się mnóstwo o ich agresywności na koncertach rockowych. Oni na naszych koncertach śpiewają, tańczą, krzyczą. To są emocje nie agresja. 

W ciągu ostatnich kilku lat wyrosła zupełnie nowa publiczność. Czy pani w szkolnych czasach wyszarpywała sobie włosy na koncertach Czerwonych Gitar? 

Kora: Z polskich wykonawców słuchałam tylko Ewy Demarczyk 

No dobrze, ale pojawiła się nowa publiczność, czy nie? Przecież pani musi rejstrować. 

Kora: Już w garderobie, jeszcze przed koncertem, wiem jaka jest sala. Sposób przeżywania muzyki zmienił się nawet w ciągu ostatniego roku> Uciekają łapczywie w muzykę. Zainteresowanie muzyką nigdy nie miało ogromnego zasięgu jak teraz. 

Coś się stało chyba również z tą muzyką 

Kora: Pojawiła się muzyka rockowa, która jest wiarygodna. Jednak prawdziwa rzecz, jaka się zdarza. Półtorej godziny koncertu to półtorej godziny czegoś prawdziwego. 

Wiarygodna? Czy nie za wielkie słowo? Mówi pani bez żadnej zarozumiałości? 

Kora: Taka jest w ogóle muzyka rockowa. Jest to muzyka niezwykle uczuciowa. Każdy fałsz, aktorstwo bez pokrycia, brak zaangażowania, momentalnie jest wyczuwalny. Jest to muzyka, która płynie prosto z serca muzyka do serc słuchaczy. Nie mówiąc już o innych walorach, jak tekst rym. Dostaję mnóstwo listów, to są często piękne intymne listy. 

Jest pani wielbicielką swojej publiczności! 

Kora: Czy pani nie zauważyła, że wyrosło w Polsce wspaniałe pokolenie młodzieży, które dojrzało w bardzo krótkim okresie czasu? Są myślący. Przy umiejętnym rozwijaniu edukacji- kim mogliby być! 

A jaka była pani w szkolnych czasach? 

Kora: Miałam więcej od nich. To były lepsze czasy. Nie odczuwałam tak boleśnie beznadziejności, jak oni odczuwają. 

Jak zaczęła pani śpiewać? 

Kora: Najpierw z mężem jeździłam po świecie. Marek grał wtedy muzykę, do której nie chciałam śpiewać, nagrałam też wokalizy do filmów, a zawodowo zaczęłam śpiewać 4 lata temu. Późno. 

Co pani robi kiedy pani nie śpiewa? 

Żałuje , że mieszkam w mieście. Chciałabym mieszkać w przyrodzie. Co robię? Prowadzę normalny dom, mam dwoje dzieci, dużo czytam, zwłaszcza poetów Leśmiana, księcia Kamila Sipowicza. Teraz wyjdzie tomik jego poezji, wspaniały. 

I tak powinni żyć pani sfrustrowani słuchacze? 

Kora: Chciałabym , żeby oprócz słuchania muzyki, czytali. Wzbogacali swoją osobowość. Niech marzą. Świat wyobraźni pozwala łatwiej znieść świat realny. 

Ale oni uznają tylko muzykę 

Kora: Bo najłatwiej. Muzyka jako najdoskonalsza ze sztuk, najłatwiej przenosi człowieka w świat, do którego stale tęsknimy. 

Rozmawiała: Joanna Młynarczyk

 
  

powrót