DOŚĆ PLASTIKU
dwumiesiecznik FAKTY
maj/czerwiec 2004 (10)

autor.Jacek Wykowski
foto: Krzysztof Dobraczyński


W mediach i sklepach z płytami od dłuższego czasu króluje muzyczny plastik - lukrowana, konfekcyjna papka, której, czego jak czego, ale nadmiernego wyrafinowania zarzucić nie można. Słuchaczy zalewają tandetne przeboje popowych czy hiphopowych "wirtuozów", których twórczość to mieszanka komputerowej technologii wspartej skutecznym marketingiem. Czy Maanam, symbol rockowego stylu życia w czasach żelaznej kurtyny, podobnie jak przed laty, zmieni polską scenę muzyczną?

Obserwując branżę muzyczną w naszym kraju, trudno nie odnieść wrażenia, że sprzedać można praktycznie wszystko. W cenie są zarówno jednodniowe gwiazdki z krajowego podwórka wykreowane przez programy typu "Idol", jak i światowi potencjaci plastikowego show-biznesu - Brtitney Spears, czy Christina Aguilera. O wątpliwej wartości artystycznej takich muzycznych produktów niech świadczy chociażby fakt, że przy tworzeniu najnowszego singla Jennifer Lopez pracowało dwunastu "kompozytorów", zaś za ostateczny jego kształt odpowiedzialnych było pięciu producentów. Nie wiele zatem zostaje miejsca na spontaniczność i własną inwencję, które są żywiołem estradowej sztuki.

Jednak mimo komercjalizacji rynku muzycznego coraz częściej z ust słuchaczy słychać słowa: mamy dość plastiku i komputerowych gwizdków. Wiele wskazuje na to, że historia muzycznego rynku zatoczy koło i wzorem sytuacji z epoki gierkowskiej, w której słuchacze karmieni byli tandetną i ulizaną estradową papką, da palmę pierwszeństwa prostemu, surowemu i ostremu rockowi. Być może ten kolejny powrót do korzeni i czystych źródeł rocka będzie odpowiedzią na nadmiar artystycznych eksperymentów i odhumanizowanie muzycznej branży. I znów na czele nowej, rockowej rewolucji ma sznsę stanąć, podobnie jak przed laty, zespół Maanam.

Grupy tej chyba nikomu specjalnie przedstawiać nie trzeba. Za rok zespół świętować będzie jubileusz 30-lecia oraz 25 rocznicę wydania debiutanckiego albumu. Przez ten czas Maanam nagrał kilkanaście płyt, wylansował dziesiątki przebojów i dał niezliczoną liczbę koncertów zarówno w Polsce, jak i za granicą. Stał się żywą legendą polskiej muzyki rockowej. Od samego początku z Maanamem nierozerwalnie związani są Marek Jackowski i Olga "Kora" Jackowska. Kiedyś byli parą również w życiu osobistym, dziś łączy ich muzyka. Długoletni członkowie zespołu - gitarzysta Ryszard Olesiński, basista Krzysztof Olesiński i perkusista Paweł Markowski pożegnali się z Maanamem, ku zaskoczeniu fanów, we wrześniu ubiegłego roku. Jednak następców znaleziono dość szybko. W skład zespołu weszli: Janusz "Yanina" Iwański, Bodek Wawrzynowicz oraz Jose Manuel Alban Juarez, z którymi nagrano nową płytę "Znaki Szczególne". Ukazała się ona w marcu 2004 roku, zaś promująca ją piosenka "Kraków - Ocean wolnego czasu" w krótkim czasie znalazła się na pierwszych miejscach list przebojów. Nowy album Maanamu wspiął się na szczyt najlepiej sprzedających się płyt w Polsce.

Tak efektownego wejścia Maanam nie miał od przeszło 10 lat. Czy ponownie stanie się swoistym wentylem dla frustracji słuchaczy, żyjących tym razem w nowych realiach pokolenia X? Gdyby tak się stało byłby to swoisty fenomen. Fenomen, ponieważ dotychczas o powodzeniu muzycznych rewolucji nigdy nie decydowali rockowi weterani ani sympatyzujący z nimi równolatkowie krytycy. Głos zdecydowanie należał do młodych ludzi znikąd, którzy przez ostre rockowe brzmienia wykrzykiwali swój sprzeciw wobec świata, ludzi, dla których muzyka to treść życia. Na razie jednak zanosi się na comeback polskiego rocka pod sztandarem Maanamu. Być może zwiększy to siłę przebicia utalentowanych lecz anonimowych jeszcze rockmanów mających trudności z przekonaniem do siebie płytowych koncernów czy radiostacji. Jeśli tak by się stało, sukces rockowej rewolucji byłby podwójny. Czy sprawdzi się więc powiedzenie, że w Polsce oprócz niestabilnej polityki wieczna jest również Kora Jackowska? Jak dotychczas wszystko wskazuje na to, że tak. Żegnajcie zatem komputerowe gwiazdki.

  

powrót