CZAI SIĘ JAK ZAJĄC
Słowo Ludu
02.04.2004
rozm. Agnieszka Białek


Jak się czuje gwiazda po koncercie?

Kora: Koncert w Kieleckim Centrum Kultury był dużym wyzwaniem, ponieważ dzień wcześniej grałam w Krakowie z Maanamem. W dodatku tydzień temu wróciłam z Meksyku i prawie nie spałam - trudno mi się przystosować do zmiany strefy czasu...

Dopiero Pani przyjechała i już dwa koncerty, wernisaż z Kamilem Sipowiczem? Czy po długim wypoczynku ciężko jest rozpocząć pracę?

Kora: Po miesiącu przerwy powrót do pracy to duży wysiłek. Ale zespół, z którym tu przyjechałam jest doskonały. Dzięki dobrej akustyce sali w KCK wszystko słyszałam i mogłam subtelnie wykonywać utwory. To bardzo ważne właśnie przy zespole akustycznym, jakim jest Ola Ola, aby każdy instrument był słyszalny i żeby razem dobrze brzmiały. Zresztą zawsze się czaję jak zając, bo jestem zająco-kotem z horoskopu chińskiego i słucham jaka jest atmosfera, jak gra zespół.

Publiczność mogła usłyszeć stare polskie przeboje i repertuar Maanamu w nowym brzmieniu. Skąd pomysł na latynoskie rytmy?

Kora: Byłam zmęczona tym, co się działo w Maanamie. Chciałam zrobić coś innego, z nowymi ludźmi. Aranżacja jest zasługą Reya, muzyka wykształconego na Kubie. Dlatego słychać wpływy muzyki latynoskiej, kubańskiej i jazzowej.

Widzę, że przypadła Oani do gustu sala w KCK. Czy to znaczy, że wróci Pani do Kielc?

Kora: Jestem zaproszona z Maanamem w nowym składzie i nową płytą "Znaki Szczególne". Nagraliśmy 11 utworów, bo 11 to mistrzowska cygra, moja ulubiona, magiczna. Utwory są bardzo rockowe, bez rozbudowanych solówek. Ci, którzy ich słuchali twierzdą, że są brzmieniem i charakterem zbliżone do stylu naszej pierwszej płyty.

Czy wśród tych utworów jakiś najbliższy Pani?

Kora: To "Deszcz". Kocham go śpiewać, bo jest bardzo trafiony i tekstowo, i muzycznie.

Kto przyczynił się do powstania tej płyty pod względem muzycznym, tekstowym?

Kora: Wszystkie teksty napisałam ja, muzykę - Marek Jackowski. Ale każdy z muzyków wnosi coś od siebie. Na perkusji gra Jose Manuel Alban Juarez. To jest chłopak, który ma 21 lat i jest genialny, ma ciekawe pomysły. Kontrabasista Paweł Mazurczak pochodzi z Kielc.

A skąd zainteresowanie sztuakmi plastycznymi?

Kora: Malowanie to relaksujące zajęcie. Robię to kiedy mam czas i potrzebę skupienia się tą drogą. Madonny kocham, przywiozłam je z Meksyku, poza tym jestem związana z wszystkimi symbolami, które występują w naszej religii, ponieważ byłam wychowywana przez zakonnice.

Musi być Pani odważna, skoro poprawia i maluje Pani symbol religijny?

Kora: Odwagę do malowania madonn w taki sposób przytargałam z Meksyku kilka lat temu.

Mówiła Pani, że jest zającem. Czy wierzy Pani w horoskopy?

Kora: Chińczycy maja starą kulturę imponującą pod każdym względem. Horoskop to ich sposób rozszyfrowywania człowieka. My mamy swoje horoskopy i połączenie jednego z drugim jest dla mnie kapitalną zabawą. Ale żebym w to wierzyła... chyba nie. Człowiek powinien nad sobą pracować, wykorzystywać to, co mu los podsuwa, nie bać się decydowania o sobie i dużo podróżować. Nawet z mała ilością pieniędzy. Świat jest piękny, a podróże kształcą.

Czy po tak licznych podróżach, jest miejsce, w którym chciałaby Pani zostać na zawsze?

Kora: Myślałam, że tym miejscem jest Meksyk. Byłam tam dość długo i pod koniec pobytu tęskniłam za Polską. Ale będę wyjeżdżać do Meksyku zimą, bo tam jest piękne słońce, które daje mi siłę do pracy i śpiewania.

Czy jest Pani osobą spełnioną, szczęśliwą?

Kora: Spełniam się w muzyce. Nieustannie dziękuję losowi, że odmienił moje życie, że dał mi więcej niż sobie wymarzyłam.

Najbliższe plany?

Kora: Promocja nowej płyty, koncerty, wyjazdy do Londynu. Życzę czytelnikom "Słowa Ludu" słońca bez końca, pokoju i spokoju.

  

powrót