NIE JESTEM EKSCENTRYCZNYM WAMPIREM
1995 


Film nie jest ci obcy, wystąpiłaś w fabule "Wielkiej majówki" Krzysztofa Rogulskiego, nakręcono też z tobą trochę dokumentów. Często dostajesz takie nietypowe propozycje? 

Kora: Ostatnio miałam, choćby przy okazji kręcenia ''Rozmowy z człowiekiem z szafy". Mariusz Grzegoszka chciał, abym zagrała matkę, ale ja nie jestem aktorką. Czyli kimś kto jest wyćwiczony w udawaniu. Ja nie umiałabym niczego udawać w życiu moja sztuką nie jest udawaniem. Co innego "Wielka majówka", gdzie gram siebie, czyli nie gram w ogóle. 

A jaki scenariusz mógłby cię zainteresować? 

Kora: Zainteresowałby mnie tylko taki w którym postać, jaką niani grać byłaby mi bliska psychologicznie a tamta z "Rozmowy..." nie była taka, A poza tym mam wrażenie, że bywam źle odczytywana że widzi się we mnie kobietę demoniczna i drapieżna. Prawdopodobnie dlatego, że bywam taka gdy śpiewam na scenie. Potwierdzeniem takiego mojego wizerunku była próba obsadzenia mnie w roli Fiory w "Ferdydurke"' Skolimowskiego. A ja wcale taka nie jestem 

Jednak robiłaś coś dla teatru. 

Kora: Miałam kilka propozycji związanych z awangardowymi pomysłami teatralnymi, których teraz jest sporo. Kiedyś wystąpiłam u włoskiego reżysera w "Mątwie" Witkacego, grałam Korę, postać specjalnie wymyślona do spektaklu. Ale zdaje się. że przekroczyłam jakieś zasady panujące W teatrze na linii rezyser-aktor bo pokłóciłam się z Włochem śmiertelnie. Wprowadzałam na scenie pewne ujęcia, które doprowadzały go do szału, a ja nie byłam w stanic ich się wyrzec. 

Pamiętam piosenki, Maanamu W przedstawieniu "Bezimienne dzieło" Witkacego, W reżyserii Krystiana Lupy. 

Kora: To by i "Szał niebieskich ciał". Przedstawienia Lupy bardzo lubię. To taki ładny teatr wyróżniający się scenografia, światłem i nawet firanki powiewają 

A jakie lubisz kino? 

Kora: Na pewno nie lubie w kinie totalnej dosłowności, lubię, gdy reżyser proponuje mały dystans, a filmowe postaci otacza lekki woal tajemnicy. Uwielbiam kino amerykańskie, zwłaszcza to nowe. Ostatnio osiadałam Almadovara, którego kocham i Watersa - genialnego awangardzistę. Ale niektóre filmy tego ostainiego są tak drastyczne, że nie mogę na nie patrzeć. O! Kino Jannuscha też należy do moich ulubionych. 

A polskie kino? 

Kora: To oczywiście Has, Wajda, Barański, Bajon, Marczewski... Mój młodszy syn, Szymon, który kocha awangardę, przyniósł ostatnio do domu dwa filmy braci Kondratiuków, te sprzed lat. To kino jest genialne! Przy "Hydrozagadce" Andrzeja popłakaliśmy się ze śmiechu, a "Dziewczyny do wzięcia" Janusza są tragikomiczne i jest genialne. To lak, jakbyś oglądała Jarmuscha. tylko rodzinnego. No a "Rejs" Piwowskiego? Dzisiaj to kino kultowe te filmy należy pokazywać młodym reżyserom żeby się uczyIi. Myślę, że je oglądają. No to nie są zdolni, bo nie robią dobrych filmów. Robią naśladowcze, a takie mnie nie interesują, Chcę oglądać filmy oryginalne, nasze. 

A czy na przykład Kolski takiego kina nie robi? 

Kora: Tak widziałam "Jancia Wodnika", podobał mi się. Ale tak naprawdę niewiele wiem o młodych reżyserach i ich filmach. Mają kiepska reklamę i rzadko udaje mi się zobaczyć zwiastun, który zachęcili mnie do ich obejrzenia. Nie jestem aż taką patriotką jeżeli te filmy nic potrafią do mnie dotrzeć, to mamy małe szanse aby ich poznać. Zresztą, jeżeli chodzi o starsze kino, to też wcale nie jest łatwo dostępne. Po obejrzeniu w telewizji jednego z filmów Andrze Kondratiuka, pobiegliśmy do wypożyczalni, gdzie okazało się, ze nie ma tam jego filmów, A to jest ten kultowy reżyser, którego młodzi ludzie chcą ogląda. Kino też jest modą i młodzi załapali się na to więc dlaczego im nie dogodzić? 

A co najbardziej nie podoba ci się w polskim kinie? 

Kora: Pierwsza rzecz brak wiarygodności. Filmów świat nie musi być realistyczny, może być bajka, ale widz nic powinien czuć, że ktoś jest .sztuczny. Druga .sprawa to dialog, bardzo ważny w naszym kinie zupełnie leży. Bohaterowie nie wiedzą jaki, językiem mają się posługiwać. Kiepskie te dialog Najmniej zarzutów mam do gry aktorskiej. Najwięcej do reżyserów. No i czasem operatorzy fatalnie oświetlają nasze aktorki, które są przecież pięknymi kobietami. A na pewno nie polega na braku pieniędzy tylko na braku talentu. Rzadko też poświęca się film kobiecie, a kobieta jest przecież bardziej metafizyczna, bardziej skomplikowana, a przez to ciekawsza od mężczyzny, 

A nie masz wrażenia, że często nie umiem docenić filmów, które powstają tu i teraz, a zyskują w naszych oczach, kiedy wracają z Zachodu i festiwalową etykietką? 

Kora: Bywa i tak. Nie powinniśmy jednak sami siebie lekceważyć. Jestem kinomanką, a moi dwaj synowie prawie codziennie chodzą do kina. Jesteśmy chorzy na kino. Kochamy je. Ale jeżeli ono do nas nie dociera, to co mamy robić? Niech kino pomaga kinu niech telewizja promuje polskie filmy. Właściwie to najczęściej dowiaduję się o naszych filmach z miesięcznika "Film", ale to jest stanowczo za mało. Kolskiego obejrzałam dlatego, ze właśnie w miesięczniku o nim przeczytałam. A więc to cudownie, że film ma "Film". 

Co myślisz o Hollywood? 

Kora: Myślę, ze mają genialne wyczucie ogromna wiedzę filmowa, która pozwala robić kino bardzo dobre awangardowe, średnie, bardzo komercyjne kino dla mas. Robią też filmy złe, ale udaje im się zrobić takie, z którymi ja się identyfikuję. Myślę, że przykładają ogromna wagę do scenariusza dialogów, detali. Polskiego kina nie ma się co wstydzić. Kocham polskie kino. Jak na; kraj tak zniszczony przez wojnę i okres powojenny to mamy, aż nadto genialnych kompozytorów, takich jak Górecki czy reżyserów, jak Polański. 

Lubisz szokować? 

Kora: Kiedyś na mój widok ludzie spadali ze stoików. Teraz, wiele oglądają, mają ogromny przekrój światowej sceny rockowej, na której mieszczę się zupełnie swobodnie, i przekonuję się, że wcale nie jestem jakimś ekstrawaganckim wampirem. 

Rozmawiała: Grażyna Trela

 
  

powrót