NATURA MYŚLIWEGO
Kultura 1998.09 


Olga" Kora" Jackowska o najnowszej płycie Maanamu "Klucz" 

Teledysk przeboju "Miłość od pierwszego spojrzenia", z mającej dziś premierę płyty "Klucz", sugeruje, że został nagrany do filmu. O jaki film chodzi? Nie ma go w kinach. Nic o nim nie wiadomo. 

KORA: To "Przystań". Opowiada o cudnej dziewczynie z małego miasteczka, która zakochuje się od pierwszego wejrzenia w chłopcu z Warszawy. Budzi się piękne, niemal mistyczne uczucie. Niestety, on okazuje się tanim "japiszonem". Dziewczyna chce być wierna sobie, porzuca warszawski blichtr, wraca na prowincję. Główną rolę gra Maja Ostaszewska, wspaniała młoda aktorka. Córka Jacka Ostaszewskiego. Wychowywała się razem z nami, mieszkaliśmy razem. Reżyserem filmu jest debiutant Jan Hryniak. Chciałabym podkreślić, że "Przystań" jest filmem niekomercyjnym. To nie jest "Kiler", ani "Psy". I bardzo dobrze. Kamil Sipowicz popłakał się na tym filmie. Premiery jeszcze nie było - brakowało pieniędzy na wyprodukowanie kopii. Bardzo mi zależy, żeby ten film znalazł szeroki odbiór. Może skierowałoby to polskie kino na inne, niekomercyjne tory. 

Czy właśnie dlatego Maanam zgodził się nagrać piosenkę do filmu nakręconego przez debiutanta? 

KORA: Muszę powiedzieć o całkiem niesamowitej historii. To ten film sprawił, że powstał nowy album Maanamu. Kiedy Jan Hryniak dał mi do przeczytania scenariusz, dałam mu moją piosenkę. Okazało się, że jej treść i fabuła filmu mówią o tym samym. Były do tego stopnia podobne, że postanowiłam nazwać moją piosenkę "Przystań". Wcześniej, przed zapoznaniem się ze scenariuszem, nie chcieliśmy nagrywać nowej płyty. Byłam za bardzo zmęczona koncertami. Tymczasem, niezależnie od tego, co postanowiliśmy, Marek Jackowski powiedział, żebym napisała jeszcze jeden tekst. Z niego zrodził się kolejny. Potem powstało "Puerto Rico". I okazało się, że mamy całą nową płytę. "Klucz". 

"Puerto Rico" jest bardzo rock'n'rolowe. Są w nim aż trzy błyskotliwe solówki gitarowe Ryszarda Olesińskiego. Czy zapowiada równie dynamiczną płytę? 

KORA: "Puerto Rico" to utwór wesoły, a płyta w pierwszej swojej części jest dość poważna. Połowa piosenek jest "ostra", druga połowa - balladowa. Zwróciłabym uwagę na piosenkę tytułową, której nie mógłby nagrać w Polsce nikt -tylko my. A także wspomniana "Miłość od pierwszego spojrzenia". Bardzo bym chciała, żeby zastąpiła w świadomości fanów "Kocham cię, kochanie moje". Ten przebój wykonuję na koncertach od tak dawna, że chcąc go odświeżyć - muszę interpretować go na różne sposoby. Fani tego nienawidzą. Chcą śpiewać razem ze mną. A ja jestem już znużona. "Miłość od pierwszego spojrzenia" jest prosta i, co tu dużo mówić, ma bardzo ładny refren. 

A jaka była geneza piosenki "Cela"? 

KORA: To reminiscencje "Rozmów w celi", programu o więźniach, który nagrywałam dla TVN. Bardzo poetyckie reminiscencje. Marek Jackowski gani mnie nawet za tę poetyckość. Czystą poezją jest piosenka "Bądź ostrożny" Kamila Sipowicza. Nikt nie wie, o co chodzi. A jest to ekologiczny manifest człowieka, przeciwko któremu zbuntowała się przyroda. 

Czy to, że "Klucz" jest mniej balladowy od poprzednich studyjnych płyt - "Róży" i "Łóżka", oznaczało, że czuła pani przesyt balladami? 

KORA: To nie ja komponuje muzykę, ale Marek Jackowski. Do każdego mojego tekstu może napisać utwór zarówno w szybkim, jak i wolnym tempie. 

Nie ma pani wpływu na muzykę? 

KORA: Nie polemizuję z Markiem. Stworzyliśmy razem zbyt wiele piosenek. Jeżeli zaczniemy zwracać sobie uwagę, nic z tego nie będzie. Nie walczę z nim. 

Wydaje mi się, że wiele fanów Maanamu ucieszy fakt, że album jest bardziej dynamiczny od poprzednich. Wasza ostatnia składanka "rockandrole" pokazuje , że dawno nie graliście w ten sposób, że najbardziej drapieżna była pierwsza płyta. 

KORA: I w późniejszym okresie nagralismy szybkie kompozycje. A debiutancka płyta była wyborem z cztrech pierwszych lat działalności. Trzeba pamiętać, że Maanam wywodzi się z supkultur hippisowskiej i punkowej. Na techno się nie załapałam. 

Jeśli nowy album jest bardziej dynamiczny od poprzednich, oznacza to, że Maanam nie liczy się z muzycznymi trendami na rynku. Widać to nawet po wyniku "Rockandrolli", które przekroczyły " tylko " 50 tyś. egz. 

KORA: To płyta składankowa. Inaczej mierzy się jej popularność. Będzie sprzedawała się przez lata. Ale ten przykład rzeczywiście pokazuje, jakim jesteśmy narodem. Krytyka namawia nas, żebyśmy grali ostro, a największą popularnością na koncertach cieszą się ballady. Polacy są liryczni. Krzyczą "więcej czadu", ale przy wolniejszych utworach rozleniwiają się, łapią za ręce, zapalają zapalniczki. Kiedy zrobiliśmy trasę w całości rock'n'rollową, tylko ja bawiłam się dobrze. Publiczność nie wytrzymywała takiej dawki szybkiej muzyki. To tkwi w naszych genach. Polacy nie są agresywni. Są rodzinni. Myślę, że to ma związek także z naszą przyrodą. Nad Wisłą nie ma lwów, tygrysów i jadowitych żmij. 

Tylko show-biznes staje się coraz brutalniejszy. 

KORA: Rzeczywiście, kiedy płyty się nie sprzedają, firmy zrywają kontrakty z wykonawcami. Ostatnio przytrafiło się to wielu zespołom. 

Czy poczucie coraz większej konkurencji i spadających nakładów, miało wpływ na powstanie "Klucza"? 

KORA: Robimy swoje. Mogło mieć wpływ tylko na wybór utworów do promocji w mediach. 

A kiedy Maanam zgadza się grać duże niebiletowane koncerty promujące sponsorów - też chodzi o reklamę? 

KORA: Od tego roku odmawiamy grania niebiletowanych koncertów. Opłacają się wyłącznie sponsorom, którzy w ten sposób korzystają z promocji. Tymczasem to niszczy rynek. Ludzie odzwyczajają się chodzić na normalne występy. W Kanadzie związki zawodowe muzyków zabraniają udziału w takich imprezach. Nie chodzi tylko o pieniądze. Są jeszcze doznania artystyczne. Jest w nas natura myśliwego - lubimy zdobywać publiczność. Nie można co tydzień dawać komuś złotego zegarka, bo się szybko znudzi. 

Rozmawiał: Jacek Cieślak

 
  

powrót