MÓJ MĘŻCZYZNA JEST IDEAŁEM
Echo, dodatek bezpłatny, 18.10.1996r. 

fot. Jacek Poręba


KORA – dla jednych pierwsza dama polskiego rocka, dla innych, delikatnie mówiąc, „mało zdolna szansonistka”. W jednym zgodni są wszyscy – można ją tylko kochać lub nienawidzić. Rozmawiamy w jej ulubionym zakątku Warszawy – w "Qchni Artystycznej” Zamku Ujazdowskiego . 

„Łóżko” to tytuł najnowszej płyty Maanamu /premiera 30 września/. Dlaczego ten mebel stał się obiektem Pani fascynacji? 

Kora: Łóżko jest przedmiotem intymnym, o przeżyciach z nim związanych wstydzimy się mówić publicznie. Tymczasem jeszcze sto lat temu łóżko to był obszar przechodni, w którym się nawet jadło. Nie robiono tajemnicy z tego, co się w nim dzieje. Łóżko jest najbliższe człowiekowi: w nim rodzimy się, kochamy i umieramy. Powinno znowu stać się miejscem publicznym. W łóżku nie powinniśmy czuć się samotni. Jest jeszcze jedna przyczyna tego tytułu, bardziej prozaiczna. Ostatnia płyta, tak jak „Kolekcjoner” i „Róża” po prostu dostała tytuł od jednej z piosenek wchodzących w skład materiału. 

W tytułowym „łóżku” kobieta spotyka się z mężczyzną... 

K: Nie tylko! W łóżku spotykają się także matka i córka, ojciec i syn, mężczyzna z mężczyzną, kobieta z kobietą... 

Wróćmy jednak do relacji damsko-męskich. Załóżmy, że mężczyźni sprawdzają się w sferze intymnej. Czego oczekuje Pani od rodzaju męskiego w życiu codziennym? 

K: Od mężczyzn i kobiet oczekuję tego samego – dobroci, szlachetności, określonego poziomu intelektualnego, dbałości o wygląd i higieny osobistej... 

Mężczyzna dobry, szlachetny, inteligentny, zadbany. Czy Pani znalazła już swój ideał? 

K: Mój konkubent – Kamil jest uosobieniem wszystkich tych cech. 

Od kilku lat ma Pani stałego towarzysza życia – Kamila, który wydaje się być idealnym mężczyzną. Spełniona jako artystka, kobieta... Jaką jest Pani matką? 

K: Wspaniałą! Przyjaźnię się z moimi dorosłym synami, Mateuszem – 24 lata i Szymonem – 21 lat, razem pracujemy. Moi synowie zmontowali oprawę graficzną płyty „Łóżko”. Jeśli potrafimy razem pracować, to chyba najlepiej świadczy o tym, że wszystko jest w porządku. 

A propos pracy... Nie wszyscy nasi czytelnicy mieli okazję zapoznać się z ostatnią płytą Maanamu – „Łóżko”. Jak przebiegała realizacja tej płyty 

K: Będąc w Krakowie napisałam teksty na nową płytę. Marek Jackowski, lider Maanamu – przyp. aut., mieszka teraz w Zakopanem i tam pracował nad muzyką. Potem przyszedł czas na spotkania w Warszawie i próby oraz koncerty na prowincji przed nagraniem płyty. Marek poza tym jest zajęty rodzinnymi sprawami – niedawno został ojcem Bianki Gabrieli nie ma chwilowo głowy do innych zajęć. 

W wywiadzie udzielonemu Wiesławowi Królikowskiemu i „Tylko Rock”, październik ’96, Marek Jackowski powiedział: „Jako kompozytor /.../ poczułem się lekko załamany niezwykłością nowych tekstów Kory”. Marek przyznał, że ciężko było mu skomponować muzykę do np. „Jeśli chcesz”, w którym pisze Pani m.in. „Musisz pokochać koty i burze, Milesa,poetów i kolor niebieski”. Czy jest Pani zadowolona z efektów pracy Marka? 

K: Jestem bardzo zadowolona z nowej płyty. Marek zresztą też. Jego opowieści o trudach pracy twórczej, wątpliwościach i tym podobnych to czysta kokieteria. 

Producentem kilku ostatnich płyt Maanamu jest brytyjski muzyk Neil Black. W jaki sposób Neil uzupełnił brzmienie zespołu? 

K: Neil pracuje z nami od ponad 10 lat. Przyzwyczajam się do ludzi i lubię pracować z najlepszymi, z wybitnymi osobowościami – stąd obecność Neila także na najnowszej płycie. Neil ma całą gamę pomysłów – na płytę „Łóżko” wprowadził np. skrzypce i akordeon. 

Kocha Pani wrażliwych artystów. Swego czasu dla Maanamu teledyski tworzył znakomity grafik Piotr Dumała /jedyny polski grafik w MTV – przyp.aut./ teraz współpracuje Pani z Mariuszem Grzegorzkiem, który zrealizował teledyski na dwie ostatnie płyty. Jak ocenia Pani pracę Mariusz? 

K: Uwielbiam to, co robi Mariusz. Oczywiście chodzi mi nie tylko o jego współpracę z Maanamem, ale także o jego genialne filmy – wystarczy wymienić „Rozmowę z człowiekiem z szafy”. 

Kora – solistka Maanamu, Kora – poetka ... Jakiej części Pani jeszcze nie poznaliśmy? 

K: Dziennikarze dużo piszą o moim zamiłowaniu do malowania posążków Madonny, ale robię to tylko w wolnych chwilach. Teraz nie mam na to czasu., więc nie ma o czym mówić. Kocham podróże. Tego lata wybraliśmy się z Kamilem do Grecji – cudowne doznanie. Wyobraźcie sobie, że przełamałam strach i spróbowałam skoku bango /skok z wysokości, śmiałków asekuruje elastyczna lina – przyp.aut/. To było coś niesamowitego. 

Spadanie głową w dół to coś niesamowitego? 

K: To nie było spadanie! Czułam się raczej tak, jak gdybym wreszcie potrafiła latać. 

Gdzie pojedzie Pani z Kamilem w przyszłym roku? 

K: W przyszłym roku wybieramy się na pielgrzymkę do klasztoru Św. Jakuba w Hiszpanii. Żyjemy myślą o osiemsetkilometrowej wyprawie razem z ludźmi innych wyznań. Dla nas to będzie doznanie czysto fizyczne – całymi dniami w drodze, egzystowanie we wspólnocie, w harmonii z naturą. 

Czy istnieje marzenie, którego nie udało się jeszcze Pani zrealizować? 

K: Chciałabym latać. 

Może kiedyś się to uda, np. w snach? 

K: W snach może... Dobrze, że nie może mi się to udać w życiu codziennym. Każdemu człowiekowi potrzebne jest przecież marzenie niemożliwe do zrealizowania. Tylko wtedy mamy pewność, że nigdy nie zabraknie nam marzeń. 

Inga Pamuła

 
  

powrót