KOTY KORY JACKOWSKIEJ
Mój Pies, Nr 7, lipiec 2002 


Znakomicie dogaduję się z kotami, bo w horoskopie chińskim jestem Kotem, a w naszym zodiaku Bliźniakiem - mówi Kora Jackowska. - Astrolodzy mówią, że krzyżówka chińskiego Kota z moją dekadą Bliźniąt daje... kota kanapowego. Naprawdę! Jako kot kanapowy wszystko lubię robić na kanapie - czytać, odpoczywać, pracować. Kotom zazdroszczę niewinności i tego, że dużo śpią. Chciałabym, jak one, móc przespać każdy stres. 


Jakie są koty Kory? Czupurek to nałogowy drzewołaz, który z nocnych eskapad przynosi krwawe trofea. Pędzelek to wojownik i kocur niepoczytalny, z zazdrości o inne koty obsikuje ściany. Z jego powodu w domu Kory i Kamila Sipowicza na stałe unosi się dym z kadzidełka, "zagłuszacz zapachów". 

Jak przemycić syjama 

Nigdy nie mógł ścierpieć obecności Pipiego, mojego nieodżałowanego syjama, który zaginął pół roku temu - mówi Kora. - Mam teorię, że Pędzelek wyciąga mi koty z domu, żeby je zgubić. Pewnie zgubił Pipiego, a teraz chce unieszkodliwić jego następcę Pinkiego. Przyjdzie mu to z łatwością, gdyż syjamy nie mają orientacji w terenie i mogą przepaść nawet 50 metrów od domu. 


Kora żywi dla syjamów szczególną sympatię. Zastanawia się, jak przemyci Pinkiego do samolotu, kiedy poleci na sześć miesięcy do Meksyku. Pół żartem pół serio planuje, że ukochany kot dostanie tabletkę nasenną, a ona, udając zaawansowaną ciążę, ukryje go pod sztucznym brzuchem. 

Syjamy skrzeczą i jęczą, po prostu nieludzko wrzeszczą. Papuga przy Pinkim to Maria Callas. Pipi, który kochał mnie patologicznie, warczał na ludzi. Myśleli, że to jakaś dziwna psia rasa. Wściekał się głównie na mężczyzn, był bardzo zaborczy. Innym kotom nie pozwalał wchodzić do mojej sypialni. 

Kora mówi przekornie, że woli mężczyzn: Czupurek, Pędzelek, Pipi, Pinki i zdobycz ostatnich dni Lou-Lou to kocury. 

W przypadku Czupurka i Pędzelka, kotów "z odzysku", zdecydował przypadek. Ale płeć syjamów wybrałam sama. Świetnie rozumiem chłopców, może dlatego, że mam dwóch synów? - zastanawia się. 

Czy to prawda, że mężczyźni nie lubią kotów? 

Koty totalnie podporządkowują sobie mężczyzn, zwłaszcza tych, którzy myślą, że są kotofobami. Znam przynajmniej dwóch panów, którzy publicznie mówili, że nienawidzą kotów, a teraz są im niewolniczo oddani. 

Świat artystyczny potrzebuje kota, zwierzęcia, które kocha nas bez powodu. 

Kot przecież nie wie, że śpiewamy, że gramy w filmach - przekonuje Kora. - Z tej samej przyczyny lubię wyjeżdżać incognito, podobać się komuś nie jako Kora, ale jako kobieta, osoba. 

Kamil woli pająki. 


Dla kotów Kora zrobiłaby prawie wszystko. Nie każdy jak ona, przy wyborze domu kieruje się kocimi potrzebami, nie każdy toleruje kota przy stole, i nie każdy respektuje muzyczne zachcianki pupila. 

Kamil lubi muzykę agresywną, atonalną, a koty jej nie cierpią, więc nie pozwalam jej przy nich puszczać. One wolą muzykę relaksacyjną, hinduską, Billie Holiday, a przede wszystkim ciszę i rozmowy ze mną. W moich snach mówią ludzkim głosem. Pipi po tym, jak zniknął, przyszedł do mnie we śnie. 

Kora ma wiele czworonożnych muz, często egzotycznych -jaszczurki, iguany, śpiewające żaby, z którymi zetknęła się w Puerto Rico. Królują oczywiście koty W piosence "Jeśli chcesz" oświadcza mężczyźnie jej życia, że ten musi "pokochać koty". Toteż Kamil, zodiakalny Lew, kocha koty. Ale w jego wierszach pojawiają się głównie pająki. 

Pierwszym kotem Kory była Mućka, która dnie i noce spędzała na radiu Nokturn. 


Ta kotka przeczuła śmierć mojego ojca. To z tamtych czasów, z rodzinnego domu wyniosłam szacunek dla starości, opuszczonego człowieka, zwierzęcia w potrzebie, i przekonanie, że kot w domu łagodzi obyczaje. 

Po Mućce było wiele innych kotów. Dziś Kora pomaga zwierzętom na całym świecie. 

Podczas wakacji w Meksyku oddawałam swoje poranne mleko bezdomnej ciężarnej kotce. Przed wyjazdem wymogłam na właścicielu posesji, żeby ją dokarmiał. Wciąż mam go pod kontrolą - dzwonię i sprawdzam, co się dzieje z kotem. Chciałam też uwolnić ze sznurka ichneumona, oni je jedzą - opowiada ze zgrozą. 

W trasie koncertowej Kora, objuczona toną puszek, dokarmia bezdomne psy i koty. Ona sama od pewnego czasu nie je mięsa. Bierze udział we wszelkich akcjach na rzecz zwierząt i martwi się, że wiele pieniędzy z jej działalności gdzieś przepada. 

Zabrać wszystkie psy 

Choć jej serce należy do kotów, Kora jest oddaną przyjaciółką psów. 

Kocham yorki i bolończyki. Może dlatego, że malutki piesek jest zupełnie jak kotek? - śmieje się. - W moim życiu były głównie "psy przejściowe". Jeden z nich, podkopując się pod nasz ogród, wybrał mnie z całego osiedla psiarzy. Nazwałam go Tulku (to buddyjskie pojęcie oznacza inkarnację lamy), bo pojawił się niespodziewanie. Kiedy znalazł się jego pan, wyszło na jaw, że Tulku naprawdę jest ... Daktylem. 

Co Kora radzi swoim fanom, chcącym pomagać zwierzętom? 

Nie zapominajcie o bezdomnych psach i kotach. Zwierzęta ulicy trzeba dokarmiać, zwłaszcza zimą. Kupić kiełbaskę - to nie jest wiele. One wyróżniają nas swoją przyjaźnią, bądźmy jej godni. Zacznijcie od swoich czworonogów Koniecznie sterylizujcie psy i koty, również te, które nie wychodzą na dwór. 

Z powodu zwierząt porzucanych na szosach Kora nie lubi jeździć w trasy koncertowe. 

Jestem wystawiona na wieczny płacz, chciałabym zabrać z drogi wszystkie psy. 

Kamil: Jakim zwierzęciem mogłaby być Kora?
Rekinem!

Kora: Zgadzam się! Rekiny reagują na piękną muzykę. W akwariach puszcza im się Barry'ego White'a i tylko przy tej muzyce rekiny chcą się rozmnażać. Odprawiają gody bez pośpiechu, a ja, jak rekiny, lubię się pieścić godzinami. Ale tak naprawdę to nie chciałabym być zwierzęciem, prędzej żywiołem. A jeśli kotem, to tylko u siebie w domu. 

tekst: Joanna Wajs
fot: Michał Kułakowski

 
 

powrót