ŁADNĄ TRZEBA BYĆ DLA SIEBIE!
Tele Świat, nr 7. 2003 


Płyta „Kora Ola Ola” może być zaskoczeniem dla Pani fanów. Skąd? Pomysł, by nagrać taki album? 

To przypadek. Zaczęło się, od tego, że chciałam zobaczyć, jak w konwencji muzyki latynoskiej zabrzmią piosenki Maanamu. O współpracę poprosilśmy znakomitego aranżera Reja Ceballo. Potem pomyślałam, że w taki sam sposób można nagrać stare piosenki. Kombinowałam, wymyślałam aż skompletowałam całą płytę. Myślę, że Polacy bardzo lubią latynoskie rytmy, że ciągnie ich do cza-czy, mambo, salsy. W tych tańcach jest dużo erotyzmu, można się przytulać. Szkoda tylko, ze na co dzień Polacy raczej depczą, niż tańczą. Wydaje mi się, że kiedy człowiek się wytańczy i wybawi, ma lepszy stosunek do życia. 

Jedną piosenkę śpiewa pani po hiszpańsku ... 

Bierzemy z Kamilem korepetycje u Meksykański. Jesteśmy zakochani w Meksyku, chcielibyśmy znowu tam pojechać i rozmawiać z Meksykanami w ich języku. 

Ta płyta to kolejna zmiana wizerunku. Lubi pani zmiany? 

Zależy jakie. Na pewno nie boje się zmiany wyglądu wręcz przeciwnie. Szkoda mi np. kobiet, które od dzięsięcioleci mają tę samą fryzurę, tak samo się malują czy ubierają. Nie lubię nudy, dlatego tak często zmieniam wygląd. O tym , czy mam być blondynką, czy mam być łysa, decyduje sama. Ale jeśli chodzi o stroje, to mam ulubionych polskich projektantów; Arkadiusa, Viola Śpiechwicz, Firma Plants, Agata Kuśmider. Nosze to , w czym dobrze się czuję, co jest wygodne i co mnie zdobi. 

Przyjmuje się Pani opiniami o swoim wyglądzie? 

Mam status osoby, która na dużo może sobie pozwolić. Wydaje mi się, że skoro byłam laureatką plebiscytów na najlepiej ubraną kobietę w Polsce, ugruntowałam swoja pozycję, jako kogoś , kto ma dobry gust. Myślę poza tym, że ja też kreuję modę. A oceny są bardzo pochlebne- kobiety zachwycają się tym, jak się poruszam, jak wyglądam. Uważam, że nie sztuką jest podobać się w młodym wieku, sztuką jest być atrakcyjną w wieku dojrzałym. 

Na co zwraca Pani szczególna uwagę? 

Dla mnie najważniejsza jest sylwetek. Kiedy 20-latka ma 7 kg nadwagi, może być sexy, ale nadwaga w starszym wieku jest niesmaczna. Kiedy człowiek się rusza, nawet niezauważa, ze przybyło mu kilogramów. Na szczęście w moim domu jest dużo schodów i muszę dużo biegać. Mam bzika na punkcie wagi i uczulam też na to moich synów. Obaj w tej chwili intensywnie uprawiają sport. Nie zgadzam się z tym, że kochanego ciałka nigdy za dużo. Jeśli kobieta chce podobać się swojemu mężczyźnie, i jeśli kiedyś tego mężczyzny zabraknie, to co wtedy? Ładną trzeba być dla siebie! 

A jak na zmiany Pani reaguje Kamil? 

Chyba je lubi. Mówi, że czasami nie wie, czy jak się obudzi, to będę tak samo wyglądała i czy np. mebel będą stały w tym samym miejscu. Bo ja też lubię zmieniać otoczenie. Kamil wtedy protestuje, bo nie lubi zamieszania. Staram się więc robić to szybciutko, o poranku, kiedy jeszcze śpi ... 

Związek tak silnych osobowości nie należy do najłatwiejszych ... 

Och, kłócimy się bardzo często, ale za bardzo się kochamy, by konflikty miały zniszczyć nasz związek. Nie wiem, co musiałoby się zdarzyć, by do tego doszło. Powiedzieliśmy sobie kiedyś, że gdyby jedno z nas umarło, drugie też chciałoby umrzeć. W każdym razie, gdyby Kamilowi coś się stało, ja nie chciałabym żyć. Naszym marzeniem jest umrzeć w tym samym momencie. 

Jeśli zdarzają się konflikty, kto pierwszy wyciąga rękę? 

Kamil! To urocze, bo on się wygłupia, skacze, robi miny. Robi się z niego pajacyk. Ja tak nie umiem, jestem śmirtelnie obrażona i pierwsza na pewno nie wyciągnie ręki. I właśnie za to go kocham. Nie mogę zrozumieć, skąd u niego pewność, że ja to zaakceptuje, a akceptuje to w 100 procentach! 

Czy to prawda, że Państwo poznaliście się w windzie? 

Tak, mieszkaliśmy w tym samym domu, tylko na innych piętrach. Kamil miał wtedy 21 lat, ja 23. Winda to okropne miejsce, którego nienawidzę. I nie mam pojęcia, czemu wtedy nie jechałam, bo zwykle chodziłam po schodach. Może to było przeznaczenie, a może miałam ciężkie zakupy ... 

Czy jesteście o siebie zazdrośni? 

No jasne, piekielnie! Ale ja oczywiście udaję, że nie! 

Czy panujecie Państwo w jakiś szczególny sposób uczcić Walentynki? 

Może? W końcu to rozrywkowe święto. Zresztą, chwała za nie, bo Polacy są tacy smutni, że codziennie życzę im Walentynek! 

Ewa Gassen-Piekarska
 
 

powrót