KORA NAGA (fragm. art.)
MW 22/92, 21.06.1992r. 


Madonna to pryszcz! Album będący (ha! ha!) intymną biografią supergwiazdy to tylko przereklamowany albumik... Madonna tu, Madonna tam. Madonna udziela wywiadu dla „Advocata”, pisma dla homoseksualistów, Madonna obnaża pępek, Madonna udaje, że kopuluje, Madonna w łóżku i tak dalej. Komu ma to zaimponować? Nam? Teraz? Teraz, kiedy dostaliśmy do rąk „Podwójną linię życia” Kory? 

Nareszcie jest skandal, nareszcie jest afera, nareszcie niektórzy, niezbyt ceniący damskie wdzięki dziennikarze mają o czym pisać. Och! toż to wulgarne, och! nieprzyzwoite, ach! obraża dobre imię, och! wręcz niesmaczne. Bo solistka Maanamu wywaliła kawę na ławę, nikim i niczym się nie krępując. Pisze nawet o księdzu, który wsuwał do jej ust swój język, pisze o zakonnicach używających sobie na biednych sierotkach, które moczyły się w nocy. Kora odczuła to na własnym grzbiecie szczególnie, bowiem sikała w nocy nad wyraz często. Teraz czeka pewnie autorkę wyklęcie, ale to już jej sprawa. 

Kora nie stroni także od najbardziej intymnych zwierzeń, pisze o przyjaciółce - amfetaminie, która zrobiła z niej aseksualną panienkę, na która miał ochotę niejeden. Na szczęście znormalniała, ma dzieci. Ale wcześniej były jeszcze artystyczne zdjęcia, na których pokazuje wszystko. W przeciwieństwie do Madonny , która szczyci się tym, że kiedyś, kiedyś kręciła filmy porno. A Kora swoje zdjęcia wydrukowała, z obficie owłosionym łonem, bo uważa że skoro to było, to jest to jej życie. Teraz wszyscy mogą się przekonać, że eks-facet Marek Jackowski ma czego żałować w przeciwieństwie do Kamila Sipowicza, który jest dla Kory tym, czym Yoko Ono dla Lennona. Albo odwrotnie. 

Nie mieliśmy takiej książki do tej pory i chyba mieć nie będziemy, bo czymże mogłaby zaskoczyć Ewa Bem czy Maryla Rodowicz? Zresztą Kora trzyma się nadal znakomicie. W przeciwieństwie do wielu innych gwiazd rodzimego chowu ma świadomość swojego ciała i nie pozwala sobie na nadwagę. 

Olek Warszawski 

 
  

powrót