KORA DOMOWA
1997 


Jak mieszka? 

Ich nowy dom, jeszcze pachnący świeżymi tynkami, położony jest daleko za miastem. Dookoła pola, lasy i... cisza. W jasny, rozświetlony wielkimi oknami parter wchodzi z zewnątrz zieleń i przestrzeń. Tu mieści się przede wszystkim kuchnia oraz salon poszerzony o taras i ogród widoczny zza tafli szkła. Kora uwielbia na nim przesiadywać - nie myśląc o niczym lub pisząc teksty do swoich piosenek. Kuchnia i salon tworzą jedną, nie przedzieloną drzwiami całość. Są jednak oddzielne i w każdym z tych pomieszczeń można być intymnie. Podłużna kuchnia, z pozom prosta po uważnym przyjrzeniu się zadziwia mnogością wysmakowanych drobiazgów. Oto stary kredens z "lodowymi' szybkami, zastawiony misami, ozdobiony kolorowymi kartkami i wieściami z podróży. Obok czarna szkolna tablica, na której domownicy białą kreduj wypisują "ku pamięci" co ważniejsze plany czy zajęcia. Pod oknem, które znakomicie optycznie powiększa wnętrze, długi, rozkładany stół, przeniesiony jeszcze z dawnego mieszkania Kory w Krakowie - tak, jak i dwa bidermajerowskie fotele, odnowione przez nią osobiście. Na stole i na parapecie piętrzą się flakoniki, drewniane dłubanki pełne owoców, kamionki z kwiatami, przyciągają wzrok malownicze naczynia. Oto rak podnosi z półmiska czerwony ogon, mruga niebieskim okiem ryba... Z sufitu zwisa fantastyczny, motylo-waty niebieski żyrandol, pod którym od razu wraca dobry humor. Nad czarnym zlewem w szeregu czeka zastęp starych, kolorowych, porcelanowych "desek" do krajania. Z kuchni, przez przedsionek, którego strzeże stara szafa, przechodzimy do salonu z cylindrycznym, półokrągłym kominkiem. Fantastyczne w tym wnętrzu jest to, że stare płynnie przechodzi w nowe, rzeczy wiekowe sąsiadują w harmonii z bardzo współczesnymi. Wzorzyste, ludowe tkaniny przywiezione z Indii zaprzyjaźniły się z niebiesko-żółtym obiciem fotela, srebrna taca - z ikeowskim stołem, druciane półki na płyty z wiekową komodą. Kora, choć jest osobą niesłychanie zajętą, uwielbia być kobietą domową. Z przyjemnością urządza mieszkanie, chętnie krząta się po kuchni, gotuje. To ją odpręża. 

Co jada? 

Lubi kuchnię prostą, potrawy czyste, bez zniekształconego smaku. Nie używa zwierzęcego tłuszczu. Przepada za zupami gęstymi od jarzyn, często je ryby i drób. Nie dotyka wieprzowiny, czerwonych mięs, unika smażenia. Kocha zwyczajne, ruskie pierogi, które w jej domu, w Krakowie jadało się ze smalcem i skwarkami. Ona przysmaża je odrobinę na oliwie, z cebulką i pietruszką. Zresztą wszystko, co się da, posypuje obficie pietruszką i ziołami. Zawsze ma w kuchni świeżą bazylię, rozmaryn, oregano i aromatyczna lemon grass (czyli trawkę cytrynową), którą chętnie dodaje do zup. Marzy o tym, by ziołowy ogród już wkrótce rozrósł się przy jej domu. Uwielbia kuchnię tajską i chińską. Jada chętnie w restauracji Tokio na Dobrej. A gdy przyjdą goście, podaje im śledzia w jogurcie, posypanego pokrojonymi w kostkę jabłkami (oczywiście z siekaną pietruszką) albo udka kurczaka według własnego pomysłu. Latem z jabłkami, zimą ze śliwkami lub morelami. 

KURCZAK a la KORA
udka kurczęcia - najlepiej ich górna część,
bazylię, oregano, rozmaryn (najlepieji świeże)
chiński sos słodko-kwaśny,
sól, pieprz, dużo pietruszki,
cytrynę, jabłka.

Z górnych części kurzych ud ściągnij skórę. Posól je, popierz, obficie obsyp ziołami. Włóż do miski. Polej sosem słodko-kwaśnym. Włóż na parę godzin (lub na noc) do lodówki. Rozgrzej piekarnik do temperatury 220-240°C. W brytfannie ułóż wyjęte z zalewy uda, obłóż pokrojonymi w ćwiartki jabłkami, skrop wodą. Zapiekaj, aż z jabłek zrobi się masa. Gdy mięso będzie miękkie, wyjmij udka z jabłkami, obficie obsyp zieloną pietruszką, skrop sokiem z cytryny. Podawaj z sypkim ryżem. (jabłka możesz zastąpić śliwkami lub morelami czy brzoskwiniami). 

Rozmawiała: Aniela Zebrzydowska

 
  

powrót