JA WAM JESZCZE POKAŻĘ!
Wprost, Nr 989, 11 listopada 2001 

Spotkanie z KORĄ JACKOWSKĄ, wokalistką zespołu Maanam 

Andrzej Kropiwnicki: Jakim cudem, mimo upływu tylu lat, na polskiej scenie nadal dominują Maanam, Perfect i Budka Suflera? 

Kora Jackowska: Grupy, które zaczęły w latach osiemdziesiątych, mają wielu odbiorców. Ludzie czekają na nasze płyty, bo razem z nami wchodzili w dorosłe życie. 

Franz: Czy polska scena jest skazana na tandetę w stylu disco polo? 

Jest faktem, że sięgnęliśmy dna gustów muzycznych. Ale przecież nie tylko muzycznych. Przypadek pana Leppera i Ligi Polskich Rodzin dowodzą, że dno jest znacznie głębiej i jest znacznie obszerniejsze. 

Wojtek: Ludzie słuchają tego, co jest po prostu dostępne. 

Ci, o których pan mówi, błyskawicznie zmieniają się w starych pierdzieli. I jeszcze mówią, że nie mają własnej drogi, że jest im potrzebny przewodnik. Tacy są biedni? To niech idą za mną! Ja im pokażę świat! W ogóle, ja wam jeszcze pokażę! 

Tomek: W "Playboyu" rozebrała się pani dla forsy czy dla sławy? 

Ani jedno, ani drugie. Chciałam pokazać ludziom, dlaczego powinni za mną iść i jakim fenomenem jest Kora. 

Koolo: Co się dzieje z młodymi gwiazdami estrady? Zniknęła gdzieś Edyta Górniak, nie ma już Justyny Steczkowskiej, Kayah gaśnie w oczach. 

Jestem w takim nastroju, że lepiej to przemilczę. Takie pytania prowadzą dzisiaj donikąd. 

Wołga: Zdarza się wam grać z playbacku? 

Nigdy. 

Filip: Dużo tracicie przez piratów? 

Bardzo dużo. I to nie tylko ze względu na zwykłych piratów. Istnieją teraz legalne firmy wykorzystujące opieszałość sądów. Kopiują płyty, wiedząc, że zrobią swoje, zanim prawo się nimi zajmie. Procesy pożerają budżety małych firm fonograficznych, takich jak nasza. Za to Stadion Dziesięciolecia ma się świetnie. Jedyna "pociecha", że dzięki takim zespołom jak nasz powstaje wiele uroczych willi w Erewaniu i w okolicach Pruszkowa. 

Filip: Gorsi są piraci ze stadionu czy komputerowi magicy? 

Zdecydowanie gorsi są ci ze stadionu. Na razie ludzie wolą jednak iść do sklepu i mieć w domu coś, co ma okładkę i pudełko. Stadion to zalegalizowane bezprawie. Pan prof. Belka mówi, że mamy zaciskać pasa, a w centrum Warszawy działa wielka firma, która nie płaci żadnych podatków! 

Ccici: Czy nazwa Maanam w ogóle coś znaczy? 

Znaczy. Maanam to po staropersku "ja jestem". 

Oldboy: Jestem waszym fanem od lat i uważam, że najlepsze już minęło. 

Nie zgadzam się! Każda kolejna płyta jest lepsza niż poprzednie. A "Hotel Nirwana" jest najlepszą płytą ze wszystkich. I wcale nie zrobiliśmy jej dla kasy. 

Walduś: Zagralibyście w towarzystwie orkiestry symfonicznej? 

Już to zrobiliśmy. Teraz szykujemy się nawet do trasy koncertowej z orkiestrą. Ruszymy, jeśli znajdzie się odpowiedni sponsor. 

ErykO: Jaki będzie Maanam XXI wieku: w stylu "Hotelu Nirwana" czy "Boskiego Buenos"? 

Wolałabym, żeby to jednak był "Hotel Nirwana", chociaż nasze płyty nie istnieją same dla siebie. Są raczej kolejnym kolorem w koktajlu o nazwie Maanam. 

Jaro: Gracie dla ludzi czy dla własnej satysfakcji? 

Dla ludzi to się robi sztuczne szczęki, a nie muzykę!

 
 

powrót