JAK BŁYSK PIORUNA
Super Express 13.11.1998 


W jednej ze swoich najnowszych piosenek przekonuje pani, że istnieje miłość od pierwszego spojrzenia. Istnieje naprawdę? 

KORA: Tak. chociaż nie zdarza się często. To spalanie się, które od samego początku rozbłyska wielkim płomieniem. Kobieta i mężczyzna stają się gotowi na siebie w jednej sekundzie. Także erotycznie. Kamil jest moją miłością od pierwszego spojrzenia. 


Ale przecież nie od początku mogli państwo być razem... " 

KORA: Ale już od pierwszego spojrzenia byliśmy gotowi, żeby być razem. Idealnie byłoby zakochać się raz na całe życie, ale tak bywa rzadko. Czasami ludzie dopiero po jakimś czasie na siebie wpadają. Jak błysk pioruna spostrzegamy nagle, że ktoś wokół nas krząta się już od roku. 

Tak było z Kamilem? 

KORA: Poznaliśmy się przez przypadek. Któregoś dnia po prostu wpadł do mnie - mieszkaliśmy wtenczas w jednym domu przy Ogrodowej w Warszawie. I to był ten moment! Fatalny zresztą dla mojej rodziny. Niełatwo rozwiązać poprzedni związek, zwłaszcza jeśli są dzieci. 

Trzeba odwagi? 

KORA: Nam jej wtedy zabrakło. Rozpoczęłam samodzielne życie z dziećmi. Upłynęło wiele lat, zanim mogliśmy być razem. Aż przyszedł czas, że spokojnie rozstałam się z Markiem. Nie żałuję niczego, co się zdarzyło. Widać tak musiało być. 

Miłość od pierwszego spojrzenia przychodzi nagle. Myśli pani, i że znów mogłaby się przytrafić? 

KORA: Nie rozumiem ludzi, którzy wchodzą w związki małżeńskie po wielokroć. Przecież dopasować się charakterami nie jest p wcale łatwo. Trzeba wielu podobieństw. 

I kompromisów? 

KORA: Całe nasze życie składa się z kompromisów. I jeżeli tylko nie urażają mojej godności, są jak najbardziej wskazane. Mało tego, sztuki kompromisu trzeba się uczyć 

W jakich sytuacjach idą państwo na ustępstwa wobec siebie? 

KORA: Nie znoszę muzyki, która nie jest dobrze dostosowana do mojego nastroju - Kamil doskonale to rozumie. On nie znosi flaneli, moherów, jedwabiu - mimo że je uwielbiam, staram się ich nie nosić. Kamil nienawidzi wątróbki drażni go nawet zapach, więc nigdy w domu wątróbki nie robię. Uczę się w domu mniej mówić, bo on nie znosi, jak ktoś mówi zbył wiele. Szczerze mówiąc, już właściwie w ogóle ze sobą nie rozmawiamy. 

I tak jest OK? 

KORA: Są ludzie, którzy bez przerwy wszystko komentują. I piękne, i brzydkie, i dobre, i złe. Tak jakby nasi najbliżsi tego nie widzieli. Ile razy mogę mówić, jak piękny jest zachód słońca? 

Czy Kamil jest zazdrosny? 

KORA: Każdy jest zazdrosny. Ja też! Nie ma miłości bez zazdrości. Akurat teraz nie ma ku zazdrości powodu. Ale potrafi być agresywny. Mogę się nawet cieszyć, że żyję. 

W piosence "Klucz" przyrównuje się pani do krzewów, do drzew, do zwierząt. Śpiewa pani też o nadziei. 

KORA: Bez nadziei nie można żyć. Czasami, żeby przeżyć ciężkie chwile, człowiek wymyśla sobie nawet sztuczne nadzieje. Śpiewam też o nadziei na miłość bez skazy - na miłość idealną, ale jedną jedyną, która trwa do śmierci 

Aż do śmierci? 

KORA: Moim marzeniem jest, żebyśmy z Kamilem umarli w tej samej chwili. Żeby żadne z nas nie cierpiało samotności i bólu rozstania. Ale "Klucz" to także piosenka o nadziei, która pozwoli nam przeżyć życie nie tyle bez bólu, co bez strasznego cierpienia. Prosta piosenka o bardzo prostych prawdach 

Czy swoich synów uczy pani takich właśnie prostych prawd? 

KORA: Nie muszę ich uczyć. Są wrażliwi na świat, na przyrodę, na innych ludzi. Jesteśmy ze sobą w cudownej komitywie. Taki obiad, jak ten dzisiejszy, jest dla mnie najprzyjemniejszym momentem w życiu. 

Wygląda pani na osobę bardzo szczęśliwą, 

KORA: Bo jestem szczęśliwa. 

Rozmawiała: Bożena Chodyniecka

 
  

powrót