HOTEL NIRWANA CZYLI ZEN PO POLSKU
Na Żywo, 05. Marca 2001 
fot. Matt Jura

Lubiła szokować. Goliła głowę na łyso, mówiła o marihuanie i wolnej miłości. Teraz nagrała płytę pod intrygującym tytułem „ Hotel Nirwana” 

Kora i Kamil Sipowicz - artystka i filozof. Wieloletni partnerzy, którzy wybrali życie w wolnym związku, rodzice dorosłego już Szymona. O najnowszej płycie, zagrożeniach wspólczesnego życia, fascynacjach Wschodem, mężczyznach Zachodu i kobiecym Klubie 22- z Korą rozmawia Kamil Sipowicz 

Na okłądce nowej płyty Maanamu „Hotel Nirwana” pojawiasz się jako hinduska postać, męskie bóstwo Sziwa. Jak należy to rozumieć? 

Sziwa jest jednym z najważniejszych bóstw Indii, odpowiedzialnym za niszczenie niewiedzy. Pan wszechświata, niszczyciel wszelkiej doczesności, który strże mądrości. Jest uosobieniem wyrzeczenia i współczucia. 

Czy to ma coś wspólnego z ruchem hippisowskim, który wiele lat temu współtworzyłaś w Polsce? 

Jest to nawiązanie do ruchu hippisowskiego, do którego kiedyś należałąm i który teraz w zmienionej nieco formie przeżywa renesans. Kiedyś była taka moda. Fascynacja Wschodem. Beatlesi jeździli do Indii. Zakładano aszramy. Ludzie spragnieni byli odnowy duchowej, szukali nowych ścieżek w życiu. Pojawili się mistrzowie, guru, a w muzyce rockowej słychać było wyraźne motywy hinduskie. Również filozofia zen stała się popularna. 

Czyżby Zachód z kultem sukcesu i wyścigiem szczurów nam nie wystarczał? 

Ludzie Zachodu zabrnęli w ślepy zaułek. Wschód, który jest cały czas otwarty i oferuje światu swe zdobycze filozoficzne i duchowe, już raz dał mu świeży powiew, ożywczy światopogląd, różnego rodzaju nauki medytacji, strój koloryt. Wprawdzie prawdziwy ruch hippisowski należy już do historii, ale wyczuwa się nowotwarcie na Wschód, ponowne zainteresowanie jogą, medytacją i to teraz, kiedy Zachód technologicznie jeszcze dalej się posunął do przodu, dając światu telefony komórkowe, komputery, Internet. Wydawałoby się- pełnie szczęścia. Tymczasem ludzie Zachodu znowu poczuli się zaszczuci, zagubieni, puści. Tempo życia przedstawicieli Wschodu, ich łagodność, determinizm- wszystko to może być dla człowieka Zachodu drogowskazem. Że życie jest wielorakie. Że nie musi polegać na sukcesie, nie musi być za wszelką cenę wyścigiem szczurów. 

Jakie wartości są ważne dla ludzi Wschodu? Dla kogo i czego warto żyć? 

Na Wschodzie ważna jest rodzina wielopokoleniowa. Wzajemne wspieranie się jej członków. W Europie i Stanach ludzie wykształceni, młodzi i majętni są samotni, nie chcą zakładać rodzin, są nieszczęśliwi. To droga donikąd. Mogą ocknąć się w 40 roku życia i zauważyć, że coś istotnego, bardzo ważnego, spontanicznego w swym życiu zniszczyli. Nie są już w stanie niczego stworzyć. Żeby zbudować rodzinę, trzeba mieć dobroć i niewinność, którą traci się po drodze, gdy się zanadto kalkuluje. Wykalkulowano świat zachodu przeciwstawiony temu spontanicznemu światu Wschodu nie przedstawia się zbyt wesoło. Ludzie bardzo biedni, na przykład w Nepalu, są niezwykle łagodni, piękni o cudownej emanacji. A często przecież są tak ubodzy, że nie wiedzą, jak przeżyją następny dzień. 

Co w tytule płyty sugeruje słowo „nirwana”? Czy ma coś wspólnego z narkotykami? Wiesz przecież, jak skończył Kurt Cobain - wokalista legendarnego zespołu Nirvana... 

Nirwana to stan błogości, który osiąga się przez koncentrację, medytacje, ćwiczenia duchowe. Nie ma to nic wspólnego z narkotykami. Takie cwiczenia powinny towarzyszyć człowiekowi cały czas, bowiem jest on pełen złej energii, złych żądz, agresji, zawiści. Wszystkiego tego, co wiąże się z wyścigiem : być zawsze pierwszym, zawsze najlepszym. To sukces pojmowany bardzo płytko, Chcemy wszytsko błyskawicznie osiągnąć- i bogactwo, i nirwanę, i orgazm. Natomiast na Wschodzie do wszystskiego dochodzi się powoli. Japończyk nim powiesi obraz nascianie, upłyną dwa lata. U nas ludzie w pośpiechu urządzją swe mieszkania, bez zastanowienia, gdzie ma wisieć obraz , a gdzie lampa. Nawtryniają bibelotów i potem się dziwią, że się źle w nich czują. Do wszytskiego potrzebny jest namysł. To jest najważniejsze. Trzeba dać sobie czas. 

Długo namyślałaś się nad swoją płytą? 

Między poprzednią, czyli „Kluczem” a „ Hotelem Nirwana” minęły trzy lata... 

Czym ta płyta rózni się od poprzednich? 

Aranzacją, muzycznie i wokalnie. Ma w sobie inny stopień dojrzałości. Różni się energią. Po raz kolejny poprosiliśmy do współpracy Neila Blacka, który jest absolutnie nieoceniony. Dzięki niemu i dzięki obecności Amerykanina Barry Kindera, który przywiózł loopy i sample, m.in. od swoich przyjaciół grających ze Stingiem, oraz innych zagranicznych artystów , „Hotel Nirwana” ma swoje niepowtarzalne oblicze. 

Jedną z piosenek, która jest erotykiem, umieściłaś w chińskim anturażu. Skąd ten pomysł? 

Są na tej płycie utwory czerpiące z moich fascynacji nie tylko Indiami, ale również innymi kulturami Wschodu. Stąd erotyk „Chińskie morze”. Erotyka w moich piosenkach niesiona jest jakby różnymi falami. Może to być zauroczenie polską kulturą, może amerykańską. W zależności od tego, co się pojawia w najbliższym zasięgu. Pisząc wiele piosenek o miłości, poznałam różne smaki erotyzmu. A tu nagle pojawiają się Chiny. Jeszcze raz odkryłąm coś nowego. I już jestem zainteresowana Chinami. Słychać to, poza „Chińskiem morzem”, także w piosence „Płyną, płyną łodzie”, która powstała pod wpływem pięlnego chińskiego filmu, chińskiego krajobrazu. 

Piosenka „Jeszcze jeden pocałunek” nie ma elementów chińskiech ani hinduskich. Słychać w niej natomiast wpływy kubańskie, latynowskie. Jak to wytłumaczysz? 

Płyta „Hotel Nirwana„ jest bardzo różnorodna, dlategoże różni muzycy brali udział w jej nagraniu. Pomijając Maanam, pomijając Amerykanina i Anglika, znalazł się jeszcze w tym gronie rodowity Kubańczyk, Reinaldo Antonio Caballo Hechavarria, mówiący tylko po hiszpańsku. Jest współautorem piosenki „Jeszcze jeden pocałunek”, ponieważ w mistrzowski sposób zaaranżował do niej instrumenty dęte. 

Na płycie jest też kolejny po „Derwiszu” z płyty „Derwisz i ąnioł” homoerotyk: „Ty- Tęskonto” Mirona Białoszewskiego. To zamierzona kontynuacja? 

Nie tylko miłośc heteroseksualna jest miłością do opisania i zaśpiewania. Chociaż „Ty- Tęsknoto”jest piosenka uniwersalną. Nie wyróżnia płci. Gdybym nie powiedziała, że to jest homoerotyk, gdybym ktoś nie wiedział, że jest to tekst Białoszewskiego i nie wiedział, jakie on miał upodobania, trudno byłoby z tej piosenki wyczytać, że wiersz został napisany przez mężczyznę dla mężczyzny. Spiewam te piosenkę w pierwszej osobie. Natomiast „Derwisz” jest opowieścią o miłości mistrza i ucznia. „Ty-tęskonot” to po prostu erotyk, jeszcze jeden na tej płycie. 

Jest też na niej piosenka poświęcona miłości do twojej matki: ”Mama”. To bardzo oryginalny utwór w warstwie dźwiękowej. Właściwie trudno w nim rozpoznać grę Maanamu. 

Na płycie „Hotel Nirwana” jest kilka piosenek, które trudno rozpoznać jako utwory Maanamu. Dopiero kiedy pojawia się mój głos staje się czytelna i można ja przypisać Maanamowi... Moja mama nie żyje od trzydziestu lat i cały czas chodziła za mna chęć opisania tej niesamowity tęsknoty za utraconą matką. Jaką to ogromna pustkę nie do zapełnienia uczyniło w moim życiu. Zdarzyło się to, uważam za wcześnie. Za szybko stałam się kompletną sierotą, ponieważ ojciec umarł, gdy byłam mała dziewczynką. Takie sieroctwo jest wielkim przeżyciem dla młodej osoby. Śmierć matki, szczególnie dobrej matki, jest największą stratą jaka ponosi się w życiu. Cos, co jest wielkim bólem, jest w gruncie rzeczy bardzo trudne do opisania. Można więc szczerze podziwiać Kochanowskiego, że po stracie swojej ukochanej córeczki Urszulki napisał takie cudowne „Treny”, które są ukochana poezja mojego życia. Absolutnie ponadczasowe mistrzostwo. Ile to lat musiło upłynąć, abym ja mogła napisać piosenkę o swojej matce... 

W domu masz piekne , pokryte czerwona laką, stare chińskie meble. Podziwiasz wschodnią sztukę? 

Kultura Wschodu należy do najstarszych: Chiny, Mongolia, Korea, Tybet, Japonia, od dawna południowe republiki radzieckie. To są kultury, które mają w swoim dorobku zdobycze duchowe i naukowe, ale też niezwykłe osiągnięcia materialne. Ich formy są porażająco piękne. Moje marzenia od jakiegoś czasu to mieć chińskie meble. Są przepiękne w formie. Są też energetyczne. Najpierw zainteresowałam się tym, co widziałam w muzeach świata. Stałe ekspozycje chińskie, mongolskie, koreańskie- mogę to oglądać godzinami. Starożytne kultury pokazują, że to nie my z naszymi gażetami wspólczesnej cywilizacji jesteśmy tacy fantastyczni, ale ludzie którzy kiedyś sobie inaczej układali życie. 

Twoje dzieci też są zwiążane z ruchem neohipisowskim. Szymon alias D.J Perez gra transowo-psychodeliczną muzykę techno nawiązującą do straej psychodelii hipisowskiej z pokolenia twojej młodości. 

Szymon pracuje w Rozgłośni, puszcza tam muzyke drum and bass. Jeździ na imprezy, gdzie pracuje jako disc jockey. Jego największą pasją są muzyka i grafika komputerowa. Zrobił remiks piosenki z płyty „Hotel Nirwana”. Kultura hipisowska bliska jest mu przez sztukę. Szymon jest autorem okładki do naszej płyty. Zarówno jemu, jak i mojemu starszemu synowi, bliskie są klimaty hinduskie, wschodnie. Lubią te kolorystykę, lubią orient. Świat zachodni w swojej warstwie filozoficzno-duchowej chyba ich nie interesuje. Ciągnie ich do filozofii Wschodu. Są dorośli. Mieszkają osobno. Maja swoje odrębne życie. Przyjaźniemy się i lubimy. Spotykamy się w weekendy pod pretekstem wspólnego obiadu, który ja najczęściej gotuje. Pojawiaja się sami albo ze swoimi dziewczynami. Są mi bardzo bliscy. Lubię spędzać z nimi czas i lubię się z nimi dzielić tym, co mam. 

Czy gotujesz jakieś wschodnie potrawy, na przykład sushi, pilaw czy kuskus? 

Tylko kuskus. Gotuję też zupę misio. Z kuchni Wschodu najbardziej lubię japońską. Zasada czystości i samku. Przetwarzam polską kuchnię, dodając kolorytu Wschodu. W sensie lekko strawności. 

Widzę na twoich kolanach kota. Czy to prawdziwy syjam? Czy jest buddystą? 

Pipi jest prawdziwym syjamem. I jak każdy kot jest stworzeniem doskonałym. Całkowicie oświeconym. Jest jednym z trzech moich kotów, obok Pędzelekai Czupurka, które są dla mnie nieustającym przykładem, kim człowiek powinien być w społeczeństwie. Do czego powinien zmierzać: do doskonałości kociej. 

Bywasz w słnnym kobiecym Klubie 22. Czy możesz nam coś na ten temat powiedzieć? Czemu ten klub służy? 

W Klubie 22 są rzeczywiście kobiety o dużym znaczeniu politycznym i społecznym. Same wybitne kobiety. Podsstawą przyjęcia do klubu są samodzielność, twórczy umysł, dobry charakter, serce. Klub ma na celu wymianę myśli. Jest to klub bardzo opiniotwórczy. Wiele kobiet pracuje w mediach i może przekazywać społeczeństwu nasze opinie i przemyslenia. Nika Bochniarz, Barbara Labuda, Olga Krzyżanowska, Nina Terentiew, Krysia Kaszuba, Lena Kolarska-Bobińska, Małgosia Niezabistowska, Hania Gronkiewicz-Walz, Olga Lipińska, Magda Abakanowicz, Joaana Paradowska, Hanna Suchocka i wiele innych to na pewno ważne i opiniotwórcze osoby. Te kobiety w silny sposób, w pozywtywnym sensie tego słowa, chcą oddziaływać na ansze społeczeństwo 

Czy nie jesteś zmęczona ćwierczwieczem występów na scenie z Maanamem? 

Mnie przede wszytskim ekscytuja koncerty. Są probierzem, który pokazuje stopień naszego zaangażowania w pracę. Są dla mnie niesłychannym przeżyciem. Urodziłam się z przeznaczeniem na scenę. 

Na czym polega tajemnica Maanamu? 

Wielu ludzi mnie o to pyta. Tak naprawdę tajemnica polega na tym,że Marek Jackowski, ja i Placho (Ryszard Olesiński) tworzymy trójcę nierozerwalną i rozpoznawalną. Marek jako kompozytor, ja jako wokalistka i autorka tekstów i Placho jako gitarzysta. Jego solówki są nie do podrobienia. Są bardzo charakterystyczne. Jest on wielkim melodykiem. Wprowadza do kompozycji Marka dodatkową linię melodyczną, która płynie z jego muzycznej wyobraźni. Jest też Paweł Markowski. To taki odpowiednik Charlie Wattsa, perkusista z zespołu The Rolling Stones. Gra prosto, surowo, ale trafia w punkt, w serce Maanamu. Tak samo basista Krzys Olesiński, sprzężony powinowactwem ze swoim barciszkiem Ryśkiem. To jest właśnie tajemnica Maanamu. 

Rozmawiał Kamil Sipowicz
 
 

powrót