ELEGANCKA EKSTRAWAGANCJA
TC 1994.05 

Sceniczny styl bycia Kory kojarzy się wielu ludziom z osobą ekstrawagancką, pewną siebie, szalenie przebojową. Jak mają się owe wyobrażenia do rzeczywistości? W ogóle nie jestem przebojowa. Zostaję natomiast osobą bezkompromisową. Niezależnie od tego, jak chciano mnie swego czasu zmienić, nie uległam żadnym naciskom. Z pewnością nie jestem przebojowa w tym sensie, że przechodzę przez życie przebojem, torując sobie drogę łokciami. Gdybym nie była taka bezkompromisowa, moja kariera sceniczna zaczęłaby się znacznie wcześniej. 

Czy jest pani z siebie zadowolona? 

KORA: Kiedyś miałam większy dystans do tego, co robię i nie oceniałam siebie w kategorii dobre, lepsze czy złe. Z całą pewnością moje teksty są poezją. Poświęcam im mnóstwo czasu. Zastanawiam się nad każdym słowem, aby było ono wykwintne i rzeczywiście piszę bardzo dobre teksty. Wokalistką jestem coraz lepszą. To chyba słychać. 

Która z wykonywanych piosenek jest pani szczególnie bliska? 

KORA: Uwielbiam piosenkę "Się ściemnia" obok równie doskonałej "Zimny maj". Kiedy zaczynam śpiewać tę drugą, wtedy cała agresja, którą mam w sobie natychmiast znajduje ujście. Zauważyłam nawet, że pod obie piosenki mogę podłożyć nowy, aktualny kontekst. 

Przy jakiej muzyce pani odpoczywa? 

KORA: Może zasmucę fanów, ale ja nie słucham już zupełnie muzyki rockowej. Z przyjemnością słucham natomiast muzyki klasycznej i jazzowej awangardy. Do pisania potrzeba mi pobudzenia ze strony muzyki, ale muzyki wysmakowanej. 

Czym jest dla pani muzyka, którą wykonuje pani na scenie? 

KORA: Genialną terapią na stres. To jest Jakby wyładowanie atmosferyczne. W końcu burze po to są. Nie mam nic przeciw temu, aby młodzież śpiewała razem ze mną, ba - nawet wykrzyczała coś z siebie. 

W ciągu 17 lat zdążyła pani poznać smak sukcesu i chwile zwątpienia. Co decyduje o wierności tej profesji? 

KORA: Myślę, że Jest to swego rodzaju powołanie. Ja od dziecka byłam postrzegana jako mała artystka. Swoją drogę życiową odkryłam przez przypadek, nawet zabawę. Nigdy nie dążyłam świadomie do sławy. 

KORA: Najpierw byłam żoną, potem matką, a w końcu trafiłam na scenę. 

Z czym kojarzy się pani popularność? 

KORA: Wielka gwiazda kina Greta Garbo odeszła w cień, mając tylko 35 lat, bo nie miała czasu dla siebie, czuła się niewolnikiem popularności. Ja nauczyłam się żyć z otaczającą mnie popularnością. Wiem, że utrata anonimowości potrafi być przykra. Na szczęście potrafię od tego uciec. Wyjeżdżam w świat, gdzie jestem postrzegana jedynie jako kobieta. Tak było niedawno w Australii. Bardzo mi ten wyjazd odpowiadał, bo uwielbiam pływanie, leżenie na słońcu i chodzenie godzinami po plaży, 

Notował: Istyan Grabowski

 
  

powrót