DUSZA KORY
Twój Styl 1995 


Kiedy w 1980 roku Kora z "Maanamem" zaśpiewała na festiwalu w Opolu Boskie Buenos, świat dla tysięcy polskich nastolatków stał się inny. Muzyka "Maanamu" była buntownicza. Lapidarne, proste teksty uczyły, jak omijać całą tę sztuczną rzeczywistość. Kora w czarnych, obcisłych strojach i w tajemniczych okularach wyglądała rockowo. Śpiewała ostro, zaczepnie. Bo agresja była znakiem tamtych "ciemnych" czasów. "Maanam" wydał 15 płyt, a ich piosenki do połowy lat 80. były na topie. Potem zapadła cisza. Zespół rozszedł się. Może aby odpocząć od siebie, może aby załatwić zaległe śluby, rozwody... Kora zaczęła szukać nowych dróg. Nagrała płytę Bella Pupa z awangardową grupą "Pudelsi", śpiewała liryczne piosenki z "Kabaretu Starszych Panów". Ale bez dawnej magnetyzującej siły. "Maanam" pojawił się znowu na rockowej scenie dwa lata temu, kiedy nagrał płytę Derwisz i Anioł. Dopiero jednak następna - Różo -okazała się powrotem w wielkim stylu. Pobiła wszelkie rekordy popularności i w ciągu miesiąca zyskała miano złotej płyty. - Różo to początek nowej drogi - twierdzi Kora. -Patrzymy na świat refleksyjnie, a ja staram się być osobą dużo spokojniejszą. Choć od samego początku w twórczości "Maanamu" obecny był nurt balladowy, poetycki, to dopiero płyta Różo oddaje w pełni duszę Kory. Liryczne, mądre piosenki mówią o uczuciach. Na koncertach "Maanamu" spotykają się wszyscy: dzieci kwiaty i ich dzieci, punki i metale. Kora jest w doskonałej kondycji fizycznej. Jej pełne ekspresji ruchy i wspaniała figura magnetyzują fanów. Nawet ze spadającą spódnicą tańczy tak, że publiczność szaleje. Jarmarczne stroje - różowe króciutkie sweterki boucle do pomarańczowej spódnicy - w których występuje na koncertach Róży, prowokują tak, jak kiedyś prowokowały obcisłe spodnie czy szałowe mini. Marek Jackowski powtarza nieustannie: "Gdzie jest Kora?" A ona znika i wraca. Jak 14 lat temu. Tylko spokojniejsza, bardziej liryczna i perfekcyjna. 

Rozmawiała: MONIKA GŁUSKA-BAGAN 

 
  

powrót