BLISKO SERCA
Tylko Rock, Luty 2001 

rozmowa z Korą i Kamilem Sipowiczem 


Najnowsza ptyta Maanamu Hotel Nirwana brzmi nowo­cześniej niż poprzednia. 

KORA: Ona brzmi bardzo nowocześnie! Nowoczesność polega na byciu sobą, a jednocześnie wyczuwanie i dokłada­nie tego, co akurat jest w powietrzu. To jest gust, który waż­ny jest we wszystkim: w modzie, strojach i tak dalej... Praco­waliśmy ponownie z Neilem Blackiem, z którym działamy już siedemnaście lat, wraz z nim przyjechał Amerykanin Barry Kinder. Oczywiście wcześniej dostali surowy materiał muzyczny i pracowali na samplami i loopami. Pod kątem naszych propozycji nagrywali żywe instrumenty i wsamplowywali je do komputera... Czyli też nie było to wzięte z księ­życa, lecz robili to konkretni ludzie. Uważam, że to jest dodatkowy walor. Czegoś takiego przedtem w Maanamie nie było. Są na płycie utwory, mogące tworzyć właściwie nową odrębną płytę, „Jeszcze jeden pocałunek" czy „Mama". Oprócz tego jest także „klasyka Maanamu". Od tego jest trudno uciec, bo jak można uciec od siebie samego? 

Hotel Nirwana wydaje mi się mocno rocko­wą pozycją jak na muzyczne normy Maanamu z ostatniego dziesięciolecia. 

KORA: To jest też sprawa produkcji i pewne­go przemyślenia. Aranżacja również jest bar­dzo ważna. Producenci bardzo starannie zastanawiali się nad kształtem muzycznym poszczególnych utworów. Stąd te smaczki: elektryczne skrzypce, drumla itd. 

Na ile ważna jest dla was obecna muzyka? 

KORA: Bardzo. Ostatnio jestem pod wraże­niem zupełnie przypadkowo wysłuchanej pły­ty Austriaków, Krudera i Dorfmeistera ze staj­ni Roniego Size'a. To jest muzyka w jakimś sensie ilustracyjna. Instrumentalna z jakimiś śladowymi wokalizami. To teraz mój ideał. Ja bym bardzo chciała pełnić podrzędną rolę w zespole i do tego będę zmierzać. Nie do nad­rzędności, tylko do totalnej podrzędności. I moja następna solowa płyta dokładnie taka będzie. Nie powinno być tak, że jest wokalista i coś z tyłu. To jest po prostu uwłaczające dla muzyków. 

Wspomniała pani o płycie solowej. Kiedy możemy się jej spodziewać? 

KORA: Mam nadzieję, że pod koniec roku zacznę nad tym pracować. 

Nie będzie to kolidowało z planami Maanamu? 

KORA: Nie powinno. Nie myślę w ten spo­sób. Mam potrzebę, żeby tę płytę zrobić. Cał­kowicie solową. Bo te, które do tej pory wyda­wałam, to właściwie tylko śpiewałam, inter­pretowałam. Materiał nie był mój. Bo i przy „Bela Pupie" (nagranej z grupą Pudelsi w 1988 roku - przyp. mk) i przy „Ja pana w podróż zabiorę" (solowy album z piosenkami Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory wydany w 1995 roku - przyp. mk) są autorzy. Nawet nie ma tam moich słów. Nota bene te moje solo­we stare dokonania wraz z innym okazjonal­nymi solowymi nagraniami Pomaton wyda w czerwcu w serii „Złote przeboje". Będzie tam trochę niespodzianek. 

Jakiś czas temu wyprowadziła się pani pod Warszawę, niejednokrotnie w wywiadach pod­kreślając, że ceni pani sobie ten spokój. Co więc spowodowało zmianę decyzji i powrót do War­szawy? 

KORA: To nie była zła decyzja. Po prostu eks­perymentowaliśmy. Okazało się jednak, że po pięciu latach udanego eksperymentu, znaleź­liśmy dom w Warszawie. Tu jest też bardzo cicho, tylko biją dzwony raz dziennie. Cudow­nie. Jesteśmy w gruncie rzeczy miejskimi ludź­mi. Lubimy być blisko miasta. Blisko serca mia­sta. 

Jadąc tutaj, zajrzałem do jednego z najwięk­szych sklepów płytowych i przeglądając półkę z płytami Maanamu zauważyłem, że płyta Nocny patrol dostępna jest w dwóch wersjach. Wyda­na przez dwie różne wytwórnie. Czym to jest spowodowane? 

KAMIL: Jest to dla mnie, Kory i całego zespołu bardzo bolesna sprawa. Kora nawet nie chce tych płyt oglądać, warszawska firma MTJ wydaje stare płyty Maanamu i sprzedaje je taniej niż nasze, ponieważ nie pła­ci tantiem muzykom. Robi to nadal mimo, że ma zakaz sądowy. Jest to tym bardziej przy­kre, że Kora zaanagażowafa się w antypirackie akcje, wielokrotnie lobbowała u ministra finansów i kultury. Firma MTJ wydała cztery czy pięć płyt zespołu Maanam nielegalnie i nie jest to firma ze Stadionu. Cóż możemy zrobić. 

W tej chwili oddajemy jeszcze raz sprawę do sadu i prokuratury. Wydali pięć płyt bez zgody zespołu. A jeszcze na tym swoim wydaniu pły­ty „Nocny patrol", zmienili tytuły, co jest naru­szeniem praw osobistych. 

Czy w takim razie płyty jak Totalski No Problemski i Live, mają szansę doczekać się wyda­nia, które będzie zatwierdzone przez zespól? 

KAMIL: Tak, zamierzamy to wydać. Dlatego też jesteśmy wściekli, że oni wydają to tak, żeby tylko jak najszybciej i najtaniej zrobić. My planujemy to na cale lata. Przecież fani, nie są w stanie na raz kupić iluś tam płyt Maanamu. Chcemy temu poświecić jakaś mini-promocję, poinformować, o co tam chodziło. W ciągu trzech, czterech lat chcemy wydać te płyty naszym sumptem, powiększone o różne bonusy. 

W połowie lat osiemdziesiątych Maanam odnosił sukcesy na rynku zachodnim. Wyjeżdża­liście na koncerty do Holandii, Francji, Niemiec. Potem wszystko ucichło. Jaki dziś wygląda sytu­acja Maanamu na Zachodzie? 

KORA: Właściwie jeździmy tylko do Stanów, Kanady i Australii. Gramy dla środowisk polo­nijnych. Z tym, że już przy drugim wyjeździe postawiliśmy warunek, że gramy w amerykań­skich klubach. I zaczęliśmy grać w amerykań­skich klubach, dzięki czemu wyszliśmy z tego polskiego getta i Polacy zaczęli przychodzić to tych klubów... Moim marzeniem jest żeby teraz, przy okazji tej nowej płyty, trasa składa­ła się z dużych koncertów, ale także i z klubo­wych. Bo najprzyjemniej się gra w klubach. Każdy muzyk wie, że atmosfera klubowa jest po prostu najcudowniejsza. 

A skoro już pani wspomniała o dużych kon­certach. Maanam, jako pierwszy w Polsce, który wziął udział w trasie złożonej z dużych, darmo­wych koncertów. Czy nie obawia się Pani, że coś takiego uderza w fundamenty naszego rynku muzycznego? Że ludzie mając, w perspektywie darmowy koncert Maanamu, nie będą po pro­stu chcieli przychodzić na normalne, biletowa­nie imprezy? 

KORA: Niebawem w ogóle takich darmo­wych koncertów nie będzie. Wiem, że menażerowie innych zespołów są po pierwszych rozmowach, właśnie na temat konsensusu, żeby nikt nie grat tego typu koncertów. To byt taki eksperyment, który myśmy zaczęli, a za nami poszli inni. Ale żeśmy się w pewnym sen­sie ocknęli i to jest taki moment, żeby z powrotem ściągnąć cugle. 

W tej chwili coraz popularniejszy staje się format DVD. Coraz więcej zespołów wydaje pły­ty w technice Dolby Surround czy DTS. Czy Maanam również planuje jakieś wydawnictwa tego typu? 

KAMIL: Właśnie nasze DVD trafia do skle­pów. To jest koncert z okazji dwudziestopięciolecia Mannamu, na którym wystąpili też Steczkowska, Nosowska, Muniek Staszczyk, Sojka, Namysłowski... 

KORA: Boguś Łyszkiewicz, który zginął w międzyczasie. 

KAMIL: Oprócz tego jest tam jeszcze taki program telewizyjny „Epoka Maanamu". A wydala to Telewizja Polska. Chcemy też wydać teledyski z lat osiemdziesiątych i dziewięć­dziesiątych. Oczywiście też we współpracy z telewizją. 

Rozmawiał: Michał Kirmuć

 
  

powrót